Naczelny Sąd Administracyjny uchylił decyzje i wyroki, które to uniemożliwiały. Podkreślił, że w żadnej ze spraw nie należy się dopatrywać drugiego dna. Nie stwierdził też naruszenia konkordatu.

Na konkordat powoływał się klasztor, oponując przeciw nadbudowie dawnej Drukarni Związkowej. Małopolski wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie wydał pozwolenie na jej przebudowę, rozbudowę i nadbudowę. Klasztorowi odmówiono udziału w postępowaniu, chociaż twierdził, że po podwyższeniu budynku będzie widać wewnętrzny dziedziniec klasztoru.

– Narusza to zamknięty charakter zakonu gwarantowany przez konkordat – mówi radca prawny Tomasz Pigiel, pełnomocnik klasztoru.

Postępowania o udzielenie pozwolenia konserwatorskiego, a następnie pozwolenia na budowę prowadzone były jednak bez udziału klasztoru.

– Nie było do tego podstaw. Działka pod Drukarnią nie graniczy bezpośrednio z klasztorem, gdyż oba budynki oddziela ulica – mówi adw. Maciej Pietrzykowski reprezentujący spółkę deweloperską.

Pozwolenie konserwatorskie zostało więc udzielone. Gdy zawiodły starania klasztoru o stwierdzenie jego nieważności bądź o uchylenie, wydano pozwolenie na budowę. Minister kultury orzekł, że przepisy ustawy o ochronie zabytków nie kreują interesu prawnego właścicieli sąsiednich nieruchomości. Główny inspektor nadzoru budowlanego potwierdził pozwolenie na budowę, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi klasztoru.

Skargi kasacyjne klasztoru uwzględnił NSA. Stwierdził, że naruszono przepisy ustawy o ochronie zabytków.

– Zabudowania klasztorne i dawna Drukarnia Związkowa zostały wprawdzie wpisane osobno do rejestru zabytków i nie sąsiadują bezpośrednio ze sobą, znajdują się jednak w obrębie jednego zabytkowego układu urbanistycznego Krakowa, w granicach Plant – wyjaśniła sędzia Maria Czapska-Górnikiewicz. – Jeżeli roboty budowlane ingerują w chroniony układ urbanistyczny i na skutek tego oddziałują na sąsiednie nieruchomości, ich właściciele mają interes prawny i są stroną postępowań prowadzonych na podstawie przepisów ustawy o ochronie zabytków – dodała.

Wyroki NSA mogą przynieść nowe postępowania, a w finale prawdopodobne odszkodowanie dla klasztoru, który chce zakryć wewnętrzny dziedziniec. Nie zmienią jednak faktu, że przebudowę Drukarni Związkowej, prowadzoną w latach 2010–2012, już ukończono.

Adwokat Maciej Pietrzykowski twierdzi, że z tarasu na ostatniej kondygnacji nie widać dziedzińca klasztoru. Jan Łastowiecki, sądowy zarządca sąsiednich nieruchomości, mówi, że klasztorny dziedziniec widoczny jest stamtąd jak na dłoni.

sygnatura akt: II OSK 2549/14, II OSK 2955/13