Władze Kanady rozważają rozwiązanie, które im, prowincji Quebec i Bombardierowi dałoby po jednej trzeciej udziałów w programie produkcji regionalnych samolotów odrzutowych. Program zostałby przeniesiony do odrębnej spółki j.v. z własną radą administracyjną złożoną z 7 osób. Obecnie Bombardier ma w tym programie 50,5 proc., władze Quebecu resztę.
Według przedstawicieli władz federalnych, za wcześnie jeszcze mówić, czy odrębna rada byłaby częścią programu ratunkowego całej firmy z Montrealu. Premier Justin Trudeau zapowiedział, że jego rząd ogłosi decyzję przed publikacją budżetu kraju 22 marca.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby Bombardierowi zmienić księgowanie programu CSeries; zaprojektowanie i uruchomienie produkcji gamy samolotów 100-150-miejscowych kosztowało co najmniej 5,4 mld dolarów, Bombardier nie zapewni rentowności programu przez co najmniej 4 lata. Mniejsza wersja na 100 miejsc ma wejść do eksploatacji w tym roku po wielu opóźnieniach i przekraczaniu budżetu.
Proponowana struktura miałaby pozytywny wpływ na przepływy środków pieniężnych i zysk na akcję firmy matki przez następne 3 - 4 lata. Władze federalne chcą powiązać wsparcie finansowe miliardem dolarów od prowincji Quebec z umową, która da im i rządowi regionalnemu wspólną większość nad programem produkcji tych samolotów.
Władze federalne nie będą bezpośrednio inwestować w Bombardiera, który zachowa podwójną strukturę, korzystną dla rodziny założycieli Bombardier-Beaudoin mającej 54 proc. praw głosu. Rodzina sprzeciwia się wszelkim zmianom w strukturze zarządzania, nie wszystkim w rządzie podoba się obecna struktura własności.
Według rozwiązania z Ottawy władze centralne i regionalne zachowywałyby się jako akcjonariusze, nie uczestnicząc w codziennej realizacji programu produkcji samolotów. Umowa pozwoliłaby Bombardierowi odkupić później od rządu udziały w programie CSeries, podobnie jak w ramach porozumienia firmy z prowincją Quebec.
Bombarder spodziewa się w 2016 r. obrotów 16,5-217,5 mld dolarów wliczając pieniądze z planowanej dostawy 10 samolotów CSeries. Kanadyjczycy mają do czynienia z ostrą konkurencją ze strony Boeinga i Airbusa, które proponują bardziej oszczędne wersje swych samolotów. A wiadomo, że realizacja nowych programów trwa latami, aby producent mógł odzyskać poniesione koszty i zacząć zarabiać.