– Jedni opisują wspomnienia w książkach, ja zdecydowałem się podzielić nimi z publicznością – mówi „Rz” Materna i dodaje, że nie chce, by jego pracę nazywać przedstawieniem. – To nie jest Beckett, raczej rodzaj eksperymentu scenicznego będącego podsumowaniem moich estradowych i telewizyjnych doświadczeń.
Akcja „Dobry wieczór państwu” rozgrywać się będzie w garderobie, gdzie artysta szykuje się do kolejnego wyjścia na scenę, a przy okazji zaczyna dzielić się przemyśleniami na temat talk-show, importowanych formatów, koncertów...
Opowiada o sposobach manipulowania publicznością i o tym, że konferansjerów zastąpili ładnie wyglądający prowadzący. Zobaczymy tajniki współpracy z kamerą i czytania z telepromtera.
Na potrzeby spektaklu Materna wymyślił nowy gatunek: monodram w duecie. – Jako autor zawsze lubiłem łamać schematy – tłumaczy. – Poza tym żadna dzisiejsza gwiazda nie rusza się bez asystentki.
W jej rolę wcieli się Olga Bołądź. Twórca widowiska nie chce jednak zdradzać zbyt wielu szczegółów scenariusza.
– Inspiracją był monodram o show-biznesie, który pokazała mi Krystyna Janda. Zaproponowała, bym zebrał własne wspomnienia. Przy okazji chciałem pokazać zmiany, jakie zaszły w polskiej rozrywce – mówi Materna. – Dla mnie mistrzami byli Jarosy, Dziewoński, Rudzki – wybitne postaci sceny, które zajmowały się także kabaretem i konferansjerką. Dziś od widzów nie wymaga się żadnego wysiłku intelektualnego. Słowo stało się magmą bez znaczenia.