– Na bieżąco te strefy przywracamy – mówi Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie.

Strefy wydzielone w pojazdach komunikacji miejskiej pojawiły się kilka dni temu. Mają chronić kierowców przed możliwością zakażenia koronawirusem.

Ale niestety części pasażerów taśmy przeszkadzają. - Dostajemy zgłoszenia o zrywanych przez pasażerów taśmach. Takie zachowanie jest niedopuszczalne! Apelujemy o poszanowanie stref wydzielonych dla bezpieczeństwa kierowców w autobusach – poinformowały Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie w mediach społecznościowych.

- Mieliśmy kilka takich przypadków – przyznał w rozmowie z nami Adam Stawicki, rzecznik MZA w Warszawie.

Wpis nie umknął uwadze pasażerów. - To było do przewidzenia. Galeryjka przy pierwszych drzwiach najlepsza do modlitwy do smartfona, bądź ględzenia przez telefon - zauważa jeden z internautów.

Kolejny radzi, by „w takiej sytuacji zatrzymać autobus i zgłosić usterkę i czekać na pogotowie techniczne. A ci co spóźnią się do pracy niech mają pretensje do osoby, która zerwała taśmę. Proste?".

Inny z internautów uważa, by „może ściągać takie wozy do zajezdni, a kierowca obowiązkowo powinien być zbadany i jeżeli jest chory zbadać na obecność koronawirusa, a jeżeli to zwykłe przeziębienie pasażerowie, którzy tam siedzieli/stali pokrywają koszty lekarstw dla kierowcy?"

Stołeczne MZA nie ściąga z trasy takich pojazdów. – To są chuligańskie wybryki. Taśmy po zerwaniu wieszane są z powrotem. Na miejsce przyjeżdżają służby techniczne i to robią - mówi Adam Stawicki. Dodaje, że po każdym kursie autobusy poddawane są dezynfekcji.

Taśmy oddzielające strefy bezpieczeństwa zrywne są też winnych miastach. – Mieliśmy taki przypadek. Pojazd został wycofany z ruchu i zastąpiony innym –mówi nam Marek Gancarczyk, rzecznik krakowskiego MPK.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Przewoźnik poinformował o tym incydencie na Twitterze. - Szanowni Pasażerowie, ta strefa nie została wydzielona, aby komuś zrobić na złość. Decyzja, aby ją wyznaczyć została podyktowana troską o bezpieczeństwo. Apelujemy o nie niszczenie oznaczeń-prosiło krakowskie MPK.

Pod wpisem nie zabrakło komentarzy. - Ściągnąć monitoring i dla przykładu opublikować delikwenta na profilu, reszta idiotów się najpierw zastanowi zanim coś takiego zrobi – radzi jeden z użytkowników sieci.