49 dni temu Izba Reprezentantów wszczęła trzeci w historii proces, który miał doprowadzić do odsunięcia prezydenta od władzy.

Wczoraj Donald Trump wygłosił doroczne przemówienie. Zapowiedział m.in. nadejście „wielkiego odrodzenia przemysłu Ameryki", chwaląc się, że dzięki niemu powstało 12 tys. nowych fabryk. W długim wystąpieniu nie wspomniał o impeachmencie.

W Kongresie Trump po raz pierwszy o czterech miesięcy spotkał się ze spiker Izby Reprezentantów, liderką Partii Demokratycznej Nancy Pelosi. Trump nie uścisnął Pelosi ręki, a Pelosi po zakończeniu przemówienia Trumpa podarła kopię orędzia, jaką od niego otrzymała.

Aby usunąć prezydenta z urzędu, w Senacie potrzebna była większość dwóch trzecich, czyli 67 głosów. Już przed głosowaniem było niemal pewne, że Trump zostanie uniewinniony, ponieważ przewagę w izbie mają Republikanie.

Pierwszy artykuł impeachmentu mówił o wykorzystaniu sprawowanego przez Trumpa urzędu do osiągania prywatnych celów. Za uniewinnieniem prezydenta było 52 senatorów, przeciw 48. W drugim głosowaniu stosunek głosów wynosił 53 do 47.

Jeszcze tydzień temu demokraci mieli nadzieję na to, że uda im się przekonać kilku republikańskich senatorów i wywalczyć przesłuchanie dodatkowych świadków. Przecieki z książki byłego doradcy ds. bezpieczeństwa Johna Boltona dostarczały kolejnych dowodów w procesie przeciwko Donaldowi Trumpowi. 

Jednak ani Bolton, ani żaden inny świadek nie zeznawał przeciwko Donaldowi Trumpowi. Tak zdecydował Senat w głosowaniu, w którym 51 senatorów było przeciwko przesłuchaniom, a 49 za.

Przed głosowaniem jeden senator Republikanów Mitt Romney zapowiedział, że zagłosuje za impeachmentem. 

Zarzuty Izby Reprezentantów dotyczą nadużycia przez prezydenta władzy w związku z wywieraniem presji na Ukrainę, by ta wszczęła śledztwo przeciwko Joe Bidenowi i jego synowi Hunterowi, a także obstrukcji działań Kongresu prowadzącego postępowanie w tej sprawie.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Trump trzecim oskarżonym prezydentem

Trump był trzecim prezydentem Stanów Zjednoczonych postawionym w stan oskarżenia w ramach procedury impeachmentu. W 1869 r. z zarzutami mierzył się Andrew Johnson, w 1999 r. - Bill Clinton; żaden z nich nie został usunięty z urzędu przez Senat. Odsunięcie od władzy groziło także Richardowi Nixonowi po wybuchu afery Watergate, ale prezydent ustąpił z urzędu przed głosowaniem ws. postawienia go w stan oskarżenia przez Izbę Reprezentantów.

Impeachment Trumpa zostania jednak na zawsze wpisany w historię jego prezydentury. Demokraci mają nadzieję, że wpłynie to na wynik zbliżających się wyborów.

Jeżeli Trump wygra drugą kadencję, będzie pierwszym w historii USA prezydentem, któremu po impeachmencie udało się zjednać sobie wyborców.