Raport przygotował Stratcom – specjalna komórka Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, której celem jest walka z dezinformacją. Najwięcej pracy zawsze dostarcza jej Rosja i nie inaczej jest tym razem. Z dokumentu wynika, że wspierane przez Kreml media budują w Europie narrację, która ma dowieść, że Unia nie radzi sobie z pandemią i grozi jej rozpad. Przodują w tym nadające w wielu językach i wielu krajach UE rosyjska telewizja RT oraz agencja i rozgłośnia Sputnik. Przykłady tytułów: „Brak solidarności może spowodować koniec UE, szokujące, jak Niemcy, Francja, Holandia i Austria nie pomogły Włochom", „UE jest martwa, tylko Rosja, Chiny i Kuba pomagają Włochom" czy „Chwieją się filary unijnej integracji, w tym Schengen".

Drugim wątkiem powielanym przez obecne w UE rosyjskie media są fałszywe informacje o charakterze samej epidemii, mające wprowadzać w błąd, podawać w wątpliwość sens zaleceń naukowców i władz. Część doniesień skupia się na rzekomym terrorze szczepionkowym: pandemia naprawdę nie jest groźna, chodzi o to, żeby wszystkich zaszczepić i żeby mogły rządzić koncerny farmaceutyczne i światowe lobby.

Inna grupa fałszywych doniesień dotyczy rzekomych cudownych kuracji, jak np. witamina C czy hydroksychlorochina, i dowodzi nieskuteczności zalecanych środków, jak np. dokładnego mycia rąk. Odrębną kategorią są informacje podające w wątpliwość skalę pandemii lub dowodzące, że jest ona wywołana sztucznie.

Zamieszanie wywołały też generowane przez rosyjskie media doniesienia, jakoby maszty technologii 5G miały przyczyniać się do rozprzestrzeniania się epidemii, co spowodowało zniszczenia infrastruktury w kilku państwach UE.

Zdaniem Stratcomu rosyjska akcja może wyrządzić poważne krzywdy, bo te wiadomości są szeroko powielane w mediach społecznościowych. A dowiedziono, że teorie spiskowe i fałszywe informacje zdrowotne mają negatywny wpływ na zachowanie ludzi i zwiększają zagrożenie epidemiologiczne. Zdaniem unijnych ekspertów wielkie platformy internetowe, jak np. Facebook, starają się walczyć z dezinformacją o pandemii, to jednak ich działania nie są wystarczające, szczególnie w mniejszych krajach, gdzie mówi się w mniej popularnych językach.

Dezinformację szerzą też Chiny, ale ich narracja jest inna od rosyjskiej. Po pierwsze, nakierowana na to, żeby pokazać, że to nie Chiny były źródłem pandemii. Po drugie, wyolbrzymiająca skalę pomocy Chin dla innych krajów dotkniętych pandemią. Przynosi to efekty. Opinia publiczna na Ukrainie i na Słowacji uważa, że Chiny pomagają im bardziej niż UE. A we Włoszech po raz pierwszy sondaże pokazały, że więcej ludzi postrzega Chiny jako strategicznego partnera niż USA.

Raport Stratcomu miał zostać opublikowany w ubiegłym tygodniu, ale ciągle nie wyszedł poza obieg wewnętrzny. Pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że jego treść miała zdenerwować Pekin. Według „New York Times" w nowej wersji, przeznaczonej do publikacji, nie ma już sformułowania mówiącego o tym, że Chiny prowadzą akcję „globalnej dezinformacji". Zniknąć też miało wspomnienie o incydencie chińsko-francuskim, gdy ambasada Chin w Paryżu krytykowała Francję za niewłaściwą reakcję na pandemię i powielała fałszywe informacje, jakoby francuscy politycy mieli wygłaszać rasistowskie komentarze na temat szefa Światowej Organizacji Zdrowia.