Co najmniej 40 państw od Zatoki Perskiej po Amerykę Łacińską zasygnalizowało ostatnio urzędnikom ONZ chęć rozpoczęcia prac nad technologią atomową. Według informatorów „Washington Post”, który podał wczoraj tę informację, wiele rządów podjęło taką decyzję z powodu rekordowo wysokich cen ropy naftowej. Cytowani przez dziennik amerykańscy dyplomaci i międzynarodowi eksperci obawiają się jednak, że celem części krajów nie jest wcale tania energia, lecz broń masowego rażenia.
Technologią atomową interesuje się bowiem 11 państw Bliskiego Wschodu, m.in. Kuwejt, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, które mają wielkie złoża ropy.
– Jest oczywiste, że tego nagłego zainteresowania energią atomową na Bliskim Wschodzie by nie było, gdyby nie program jądrowy Iranu – tłumaczy „Rz” Mordechaj Kedar, izraelski ekspert z Centrum Studiów Strategicznych w Tel Awiwie. – Kraje regionu boją się Teheranu, a ponieważ nie wierzą, że Ameryka czy Europa zapewni im bezpieczeństwo, chcą mieć możliwość wyprodukowania broni atomowej, by bronić się przed Irańczykami. Bomba atomowa to świetne narzędzie odstraszania.
Technologią atomową interesuje się 11 państw Bliskiego Wschodu. Niepokoi to wielu zachodnich analityków
Z pesymistycznymi wizjami zachodnich analityków nie zgadza się prezes polskiej Państwowej Agencji Atomistyki.