Reklama
Rozwiń
Reklama

Ruszył wielki wyścig po atom

Dziesiątki państw chcą rozwijać technologię jądrową. Celem tania energia czy broń masowego rażenia?

Publikacja: 13.05.2008 04:24

Co najmniej 40 państw od Zatoki Perskiej po Amerykę Łacińską zasygnalizowało ostatnio urzędnikom ONZ chęć rozpoczęcia prac nad technologią atomową. Według informatorów „Washington Post”, który podał wczoraj tę informację, wiele rządów podjęło taką decyzję z powodu rekordowo wysokich cen ropy naftowej. Cytowani przez dziennik amerykańscy dyplomaci i międzynarodowi eksperci obawiają się jednak, że celem części krajów nie jest wcale tania energia, lecz broń masowego rażenia.

Technologią atomową interesuje się bowiem 11 państw Bliskiego Wschodu, m.in. Kuwejt, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, które mają wielkie złoża ropy.

– Jest oczywiste, że tego nagłego zainteresowania energią atomową na Bliskim Wschodzie by nie było, gdyby nie program jądrowy Iranu – tłumaczy „Rz” Mordechaj Kedar, izraelski ekspert z Centrum Studiów Strategicznych w Tel Awiwie. – Kraje regionu boją się Teheranu, a ponieważ nie wierzą, że Ameryka czy Europa zapewni im bezpieczeństwo, chcą mieć możliwość wyprodukowania broni atomowej, by bronić się przed Irańczykami. Bomba atomowa to świetne narzędzie odstraszania.

Technologią atomową interesuje się 11 państw Bliskiego Wschodu. Niepokoi to wielu zachodnich analityków

Z pesymistycznymi wizjami zachodnich analityków nie zgadza się prezes polskiej Państwowej Agencji Atomistyki.

Reklama
Reklama

– To tak, jakby mówić, że państwa mają huty po to, by produkować szable, noże i siekiery. Ten, kto dysponuje energią atomową, nie musi mieć niecnych myśli – przekonuje prof. Jerzy Niewodniczański. W rozmowie z „Rz” podkreśla, że 30 państw już korzysta z energii atomowej i większość z nich nie rozwijała programów wojskowych. Kraje, które potajemnie pracowały nad bronią jądrową – jak Libia, Irak czy Korea Północna – nie zajmowały się z kolei energetyką jądrową.

– Jestem spokojny. Świat szuka po prostu alternatywnych źródeł energii elektrycznej i dlatego różne kraje częściej interesują się technologią atomową. Poza tym światowy system kontroli jest szczelny. Przecież w ciągu ponad 60 lat od eksplozji bomby atomowej, choć świat miał tysiące gotowych do odpalenia ładunków, nigdzie indziej nie użyto tej broni – dodaje profesor Niewodniczański.

Mniejszym optymistą jest cytowany przez „Washington Post” Nabil Fahmy, egipski ambasador w Stanach Zjednoczonych. Zaprzecza, że decyzja jego kraju o rozwoju programu nuklearnego ma związek z Iranem, ale ostrzega, że atomowy wyścig zbrojeń może być nieunikniony, jeśli wszystkie kraje regionu nie zrzekną się prac nad uzyskaniem takiej broni.

– Rozwój cywilnej technologii jądrowej może być traktowany jako swego rodzaju polisa bezpieczeństwa. W razie zagrożenia łatwiej byłoby uruchomić „militaryzację” nuklearnego know-how – mówi „Rz” Zdzisław Lachowski, ekspert Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem.

– Jednak nie każdy chce mieć broń atomową, bo oznacza ona również mnóstwo różnego rodzaju problemów. Wcale nie tak łatwo ją też uzyskać. Dlatego nie ma powodów do paniki, ale społeczność międzynarodowa powinna zachować ostrożność.

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej

Reklama
Reklama
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama