Premier Saksonii skrytykował decyzję polskiego rządu, zmuszającą do obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny Polaków, którzy pracują w rejonach przygranicznych, a na noc wracają do domów w Polsce.
- Myślę, że polski rząd się zagalopował. Unia Europejska przyzwyczaiła już ludzi, że niegdysiejsze granice nie są już ani barierami jeśli chodzi o miejsce pracy, ani o zamieszkanie - powiedział Kretschmer.
Ocenił, że decyzja polskiego rządu oznacza "wielkie nieszczęście" dla Polaków, którzy dojeżdżają do pracy w przygranicznych miejscowościach w Niemczech, mieszkając w Polsce.
Premier Saksonii uważa, że postanowienie to jest zbyt rygorystyczne i stwarza wielki problem i dla polskich pracowników, i dla niemieckich pracodawców.
Brandenburski odpowiednik Kretschmera, Dietmar Woidke, już wcześniej zwrócił się do władz w Polsce o złagodzenie surowych zasad dotyczących kwarantanny osób dojeżdżających do pracy w Niemczech.
- Prawdziwymi ofiarami tej decyzji są polscy obywatele - twierdzą szefowie landów.
Rząd Morawieckiego wprowadził obowiązkowa kwarantannę dla powracających z zagranicy Polaków 27 marca, w niedzielę 26 kwietnia przedłużając ten rygor na czas nieokreślony.
W ostatni piątek wieczorem po obydwu stronach granicy w Zgorzelcu/Görlitz, Słubicach, Gubinie i Rosówku w woj. zachodniopomorskim kilkaset osób protestowało przeciwko przymusowej kwarantannie.