We wtorek wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński poinformował, że poseł Andrzej Rozenek i wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski mają przeprosić za "haniebne słowa" pod adresem ministra Łukasza Szumowskiego.

Zgorzelski i Rozenek zapowiedzieli, że nie zamierzają przepraszać za swoje wypowiedzi. "Naczelny kupiec Ministerstwa Zdrowia Janusz Cieszyński zamiast wzywać kumpli rodziny #Szumowski do zwrotu środków publicznych nadpłaconych za maseczki i respiratory, wzywa mnie do przeprosin za słowa, które w imieniu Polaków skierowałem do pazernej i rozrzutnej władzy" - napisał na Twitterze Zgorzelski.

"Żadnych przeprosin nie będzie. Trzeba powołać komisję śledczą do zbadania interesów rodziny Szumowskich" - skomentował Rozenek.

Dziś w rozmowie z WP.pl Cieszyński powiedział, że "odpowiedzialność za kłamstwa pod adresem ministra zdrowia i jego rodziny jest czymś, czego będziemy oczekiwali".

Zapytany o szczegóły składanego pozwu, dodał, że od obu polityków będzie oczekiwana wpłata 100 tys. złotych na organizacje charytatywne związane z ochroną zdrowia. - W pozwie będzie wskazane, jakie to będzie organizacja - zapowiedział.

Oskarżenia pod adresem Łukasz Szumowskiego i jego rodziny dotyczą sprzedaży maseczek dla MZ stoi firma założona przez żonę Łukasza G., znajomego instruktora narciarskiego braci Marcina i Łukasza Szumowskich. 

Według "Gazety Wyborczej" G. z propozycją sprzedaży maseczek skierował się do brata ministra – Marcina Szumowskiego, współwłaściciela firmy z branży biotechnologicznej, tworzącej nowe leki  – świadczą o tym SMS-y, których treść opublikowano. W rozmowach nie brał udziału minister.

Firma żony Łukasza G. złożyła oficjalną propozycję w resorcie, a ten kupił deficytowy towar (odpowiadał za to wiceminister Janusz Cieszyński). Załącznikiem do oferty był certyfikat potwierdzający jakość sprzętu. Kiedy 5 maja przyszły negatywne wyniki z CIOP, Cieszyński wezwał Łukasza G. i zażądał zwrotu pieniędzy lub dostarczenia towaru zgodnego z umową.