Reklama

Włochy,premier,kompromitacja,Silvio Berlusconi,prostytutki

Prokuratura sugeruje, że Silvio Berlusconi chciał kupić milczenie nieletniej prostytutki za 5 milionów euro. Ujawniła kolejnych 227 stron dokumentów kompromitujących premiera

Publikacja: 27.01.2011 20:48

Ruby

Ruby

Foto: AFP

Włoskie stacje radiowe, nadając przegląd prasy, ostrzegały, że to lektura wyłącznie dla dorosłych. Faktycznie wszystkie gazety na pierwszych kilku stronach streszczały kolejną porcję dokumentów przekazanych w czwartek przez prokuraturę komisji parlamentarnej, która ma zdecydować, czy można przeszukać biuro prawnika zawiadującego prywatnym majątkiem premiera. Chodzi o to, by udowodnić, że włoski premier płacił za korzystanie z usług nieletniej prostytutki (Ruby), co we Włoszech karane jest więzieniem.

Dokumenty, oprócz pikantnych szczegółów imprez u premiera wyzierających z podsłuchanych rozmów telefonicznych pań, które brały w nich udział, ujawniają treść zapisków dzienniczka Ruby. Dziewczyna odnotowuje w nich, że otrzymała w dwóch transzach od prawników premiera najpierw 170 tysięcy, a potem dalsze 70 tysięcy euro. W innym miejscu Ruby zanotowała: „Mam dostać za dwa miesiące 4,5 miliona euro od B.”. Zdaniem prokuratury premier w ten sposób chciał zapewnić sobie milczenie albo fałszywe zeznania Ruby, która uparcie twierdzi, że nie jest prostytutką, seksu z Berlusconim nigdy nie uprawiała, a otrzymane od niego pieniądze, w sumie 7 tysięcy euro, miały wybawić ją z kłopotów finansowych. Co więcej, dzięki lokalizacji telefonów komórkowych ustalono, że Berlusconiego w 2009 roku odwiedzała inna nieletnia, notowana jako prostytutka.

Ujawniono również, że uczestniczkom bankietów, u których przeprowadzono rewizje, oprócz prezentów w postaci drogich zegarków i biżuterii Berlusconi płacił nawet po kilkanaście tysięcy euro, a niektórym opłacał w dodatku czynsz za mieszkania w osiedlu Milano 2. W podsłuchanych rozmowach telefonicznych beneficjentki nie okazują jednak wdzięczności, mówią za to, że premier jest stary i ma sflaczałe pośladki. W piwnicy jednej z tych pań znaleziono 2,8 kg narkotyków.

Włoskie media cytują list otwarty przywiązanego do łóżka i sparaliżowanego Salvatore’a Crisafullego, który apeluje do premiera, by przestał wydawać pieniądze na kobiety i sprezentował mu 60 tysięcy euro na kurację. Frontalny atak na Berlusconiego wraz z apelem, by katolicy otworzyli oczy i zobaczyli, kto nimi naprawdę rządzi, przypuścił najpoczytniejszy włoski tygodnik „Famiglia Cristiana”. W nieco ostrożniejszym, ale krytycznym tonie wypowiedzieli się również włoscy biskupi.

Politycy i media wspierający Berlusconiego, a i sam premier, atakują prokuraturę za ich zdaniem niezgodną z konstytucją ingerencję w życie prywatne. Uważają, że działający z pobudek politycznych prokuratorzy wykorzystali pretekst, czyli zarzut o niemożliwe do udowodnienia korzystanie z prostytucji nieletnich, by skompromitować Berlusconiego, ujawniając fakty niemające nic wspólnego z zarzutami. Podnoszą, że szpiegowanie premiera przez dziurkę od klucza sypialni z wykorzystaniem najnowszych technologii musiało kosztować co najmniej 100 mln euro.

Reklama
Reklama

Być może te argumenty przekonują Włochów, bo mimo ujawnienia kolejnej porcji kompromitujących i ośmieszających Berlusconiego dokumentów nadal on i jego partia Lud Wolności, jak wynika z piątkowych sondaży, cieszą się niesłabnącym poparciem. W lewicowej prasie pojawiają się komentarze, że Berlusconiego wspierają rzesze ogłupionych jego telewizjami niewykształconych, konserwatywnych Włochów i Włoszek, których jest więcej niż ludzi światłych i postępowych. Inni tłumaczą, że w kraju, w którym z usług prostytutek korzysta 9 mln klientów rocznie, rozwiązły tryb życia nie musi źle wpływać na popularność. Pada również argument, że wobec skłóconej, niemającej nic do zaproponowania lewicowej opozycji naród, zatykając nos, głosuje na Berlusconiego.

Na tle rewelacji dotyczących życia prywatnego Berlusconiego i wynikającego z nich specyficznego stosunku do kobiet wiele złośliwych komentarzy wywołała najnowsza inicjatywa rządu. Szefowa resortu równouprawnienia Mara Carfagna, uznana powszechnie za najatrakcyjniejszą minister świata, epatując śmiałym dekoltem, podpisała porozumienie z organem kontrolującym włoski przemysł reklamowy. Na jego podstawie z ulic, gazet i telewizji mają zniknąć plansze, spoty i zdjęcia, które wykorzystują ciało kobiety w wyraźnej aluzji do seksu. Włoscy komentatorzy z tej okazji wypominają Carfagni, że sama w kalendarzu reklamowym jednej z włoskich firm kilka lat temu prezentowała nagie wdzięki na 12 bardzo śmiałych fotkach.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama