Korespondencja z Rzymu
Burmistrz Rzymu Ignazio Marino zażądał od ambasadora Holandii, by jego kraj pokrył koszta szkód wyrządzonych miastu przez hordę około 2 tys. pijanych chuliganów, którzy przyjechali do stolicy Włoch na mecz AS Roma – Feyenoord w 1/8 finału Ligi Europejskiej, a szczególnie za zniszczenie słynnej fontanny „La Barcaccia" na Placu Hiszpańskim. Ambasador wyraził ubolewanie, ale burmistrza wyśmiał: „Przecież rząd holenderski nie będzie płacił za renowację fontanny!".
Włoskie stowarzyszenie konsumentów i ekologów CODACONS wniosło do prokuratury pozew, w którym domaga się od państwa holenderskiego odszkodowania w wysokości 2,8 mld euro. Mało tego. Na stronie internetowej organizacji pojawił się formularz pozwu, który każdy rzymianin może złożyć w sądzie i domagać się 1000 euro zadośćuczynienia za szkody moralne i fizyczne od holenderskich wandali. W mediach pojawiły się sugestie, by domagać się pokrycia kosztów naprawy szkód od klubu Feyenoord. Minister spraw wewnętrznych Angelino Alfano domaga się od Unii Europejskiej wprowadzenia europejskiego zakazu stadionowego, który uniemożliwiłby agresywnym pseudokibicom udział w jakichkolwiek imprezach sportowych na jej terenie.
Holenderscy kibice na czwartowy mecz przybyli do Rzymu w sile 6 tysięcy już we środę. Wieczorem półtora tysiąca pijanych fanów Feyenoordu terroryzowało mieszkańców i turystów w na Campo dei Fiori i w okolicach. Atakowali przechodniów i turystów butelkami, a gdy opanowali plac, oddali zbiorowo mocz na cokół pomnika Giordano Bruno. Potem starli się z policją. W dniu meczu rozpoczęli awantury już w południe. Policja, mimo doświadczeń z poprzedniego dnia, była początkowo praktycznie nieobecna. Tym razem wandale opanowali Plac Hiszpański, słynne schody prowadzące zeń do kościoła Trinita dei Monti i wzgórze Pincio. Właściciele okolicznych barów, restauracji, sklepów i butików zamknęli je na cztery spusty. Pijani Holendrzy, około 2 tys. osób, najpierw zamienili w pisuar fontannę „La Barcaccia", wykonaną przez Pietro Berniniego (i jego syna), jednego z największych architektów i rzeźbiarzy baroku, projektanta kolumnady na Placu św. Piotra. Potem fani Feyenordu urządzili sobie zawody kto trafi butelką w fontannę. Uszkodzili ją, jak wyliczyli eksperci, w 110 miejscach. Dopiero wtedy zareagowała policja, ale większość wandali rozpierzchła się niszcząc wszystko, co na ich drodze, głównie samochody i skutery. Byli uzbrojeni w pałki. Zaczepiali przy tym przechodniów i turystów wykrzykując „No jewish". Bo antysemizm to jedna z idei, w które fani Feyenoordu gorąco wierzą. Sfilmowane i pokazywane potem w telewizji i internecie porażające sceny przypominały apokaliptyczny film o końcu cywilizacji.
Rzymianie, dla których bójki kibiców z policją i niszczenie przy tym samochodów nie są żadną nowością, bo odbywają się rytualnie z racji derbów AS Roma – Lazio, takiego barbarzyństwa nie pamiętają. Poczuli się najbardziej dotknięci zbezczeszczeniem „La Barcaccia" i Placu Hiszpańskiego, wizytówek Rzymu, od których bardziej znane jest tylko Koloseum. To, co się stało, włoskie media zgodnie nazwały „Złupieniem Rzymu" nawiązując do splądrowania miasta w 410 r. przez Wizygotów. Bardzo wymowne są tytuły prasowe: „Upadek cywilizacji", „Barbarzyńcy upokorzyli Rzym", etc.