W przyszły poniedziałek szefowie dyplomacji USA John Kerry i Iranu Dżawad Zarif spotkają się gdzieś w Szwajcarii (miejsca nie ujawniono) by kontynuować pertraktacje na temat irańskiego programu atomowego. Podobno zakończona właśnie runda ich rozmów bardzo posunęła uzgodnienia, ale Departament Stanu nie podał żadnych szczegółów.
Nie wiadomo nawet, czy Kerry będzie brał udział w przyszłotygodniowej rundzie rozmów toczących się w tzw. formacie 5+1, czyli z udziałem stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Chin, Francji, Rosji) oraz Niemiec.
Czasu na doprowadzenie tych rozmów do ostatecznego sukcesu, za jaki Zachód uznaje powstrzymanie budowy irańskiej broni jądrowej, zostało już niewiele, gdyż zgodnie z planem powinny się one zakończyć do końca marca (republikanie w Kongresie USA mówią nawet o 24 marca). Później w ciągu kolejnych trzech miesięcy miałyby zostać ustalone szczegóły techniczne.
Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami coraz bardziej prawdopodobne wydaje się porozumienie dwufazowe. Oznacza to, że przez dziesięć lat Iran byłby poddawany ścisłej kontroli międzynarodowych inspektorów, później zaś nadzór Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) zostanie poluzowany.
Informacje towarzyszące rozmowom w ostatnim okresie nie są jednoznaczne. Z jednej strony opublikowany w połowie lutego raport MAEA potwierdza, że Irańczycy – tak jak obiecali to jeszcze w 2013 r. – zaprzestali testowania najbardziej wydajnych wirówek typu IR-5 używanych do wzbogacania uranu. Może to oznaczać, że Teheran wykonał gest dobrej woli.
Z drugiej strony Iran zacieśnia coraz bardziej współpracę gospodarczą i wojskową z Rosją, co w może grozić dalszym pogorszeniem relacji z Zachodem. Rosjanie pomagają Iranowi w sprzedaży ropy naftowej (choć w praktyce okazuje się to trudne, ponieważ potencjalni partnerzy obawiają się amerykańskich sankcji). Umowę o współpracy wojskowej oba kraje podpisały już pod koniec stycznia, nie kryjąc, że ma ona równoważyć wpływy USA.
Z kolei w tym tygodniu Siergiej Czemiezow, szef rosyjskiego koncernu zbrojeniowego Rostec, zaoferował Irańczykom zakup zaawansowanego systemu Antej-2500 (to nieco zmieniona, eksportowa wersja ruchomego kompleksu antyrakietowego i przeciwlotniczego S-300, o który Iran zabiegał już od dawna).