Zaprezentowany wczoraj raport Urzędu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców informuje o blisko 20 mln osób przymusowo przesiedlonych za granicę własnych krajów. Tak źle nie było na świecie od 25 lat. Prognozy nie napawają optymizmem, ponieważ zakłada się, że w niedługim czasie ogólna liczba ulegnie zwiększeniu.
W szczególnie trudnej sytuacji jest Azja. Mieszka w niej obecnie połowa wszystkich uchodźców na świecie. ONZ zakłada, że jest ich w sumie nawet 244 mln. Dotyczy to także osób, które musiały opuścić dotychczasowe miejsca zamieszkania, ale przemieszczały się w obrębie swoich krajów. W światowym ujęciu to o 40 proc. więcej niż na początku wieku.
Największy kontynent na Ziemi zapewnia także systematycznie najwięcej uchodźców rocznie. W ciągu ostatnich 15 lat notowano ich aż 1,7 mln każdego roku.
2/3 wszystkich migrantów mieszka obecnie w 20 krajach. Na pierwszym miejscu znajdują się Stany Zjednoczone z 47 mln, następnie Niemcy i Rosja (po 12 mln) oraz Arabia Saudyjska (10 mln). W Indiach najwięcej osób na świecie mieszka w innym miejscu niż mogłoby (16 mln). Warto przypomnieć, że obecnie rozpoczyna się nowy etap w dziejach świata, który może spowodować powstanie jeszcze większej fali uchodźców - zmiany klimatyczne.
Pekin w piątek po raz drugi w historii ogłosił tzw. czerwony alarm antysmogowy. Przed tygodniem, gdy stolica Chin doświadczyła wg władz takiego ekologicznego zagrożenia po raz pierwszy, mieszkańcy zaczynali poważnie brać pod uwagę opuszczanie miasta i przenosiny na południe. Maleńkie państewka jak Kiribati czy Malediwy apelują o pomoc, by ich obywatele mogli znaleźć schronienie w innych państwach, gdy podnoszący się poziom mórz zaleje ich wyspy.