Pierwsi lekarze rozpoczęli swój protest we wtorek. Demonstrowali w sprawie sytuacji w służbie zdrowia przed budynkiem Ministerstwa Pracy w stolicy Peru.

Lekarz Teodoro Quinones zapowiedział, że protest będzie trwał do czasu, aż minister pracy odwoła szefową krajowego systemu ubezpieczeń społecznych, Fiorellę Molinelli.

Protestujący krytykują podejście rządu do pandemii i domagają się zwiększenia środków finansowych na służbę zdrowia.

- Nasze oddziały intensywnej terapii załamują się, a my nie otrzymujemy żadnej odpowiedzi i widzimy obojętność rządu - powiedziała pielęgniarka Ketty Solier.

- Pilnie musimy nabyć sprzęt, aby zapobiec śmierci kolejnych Peruwiańczyków. Państwo ma konstytucyjny obowiązek zagwarantowania dostępności do usług zdrowotnych, a w tej chwili odmawia dostępu do szpitali, ponieważ nie mamy już możliwości zapewnienia pacjentom tego, czego tak bardzo potrzebują - dodała.

Zdaniem lekarzy na oddziałach intensywnej terapii nie ma już miejsc, a to oznacza, że chorzy na Covid-19 będą umierać w domach. 

W Peru odnotowano do tej pory ponad milion zakażeń koronawirusem. Zmarło ponad 40 tys. chorych.