Francuski rząd podkreśla, jak ważne jest, aby dzieci chodziły do szkół a przedsiębiorstwa mogły funkcjonować.

- Mieliśmy rację nie wprowadzając lockdownu we Francji pod koniec stycznia, ponieważ nie doszło do eksplozji zakażeń, którą przewidywał każdy model - mówił Macron w czwartek wieczorem.

- Nie usłyszycie ode mnie mea culpa. Nie żałuję, nie stwierdzę, że popełniłem błąd - mówił prezydent Francji.

Od tygodni wielu lekarzy i ekspertów ds. ochrony zdrowia apelowały do władz o wprowadzenie surowszych obostrzeń w związku z pojawieniem się w kraju tzw. brytyjskiego wariantu koronawirusa SARS-CoV-2.

- Sytuacja w której nie ma wirusa jest niemożliwa - i to dotyczy każdego kraju w Europie. Nie jesteśmy wyspą, a nawet wyspy, które ochroniły się (przed wirusem) czasem znów się z nim mierzą - mówił prezydent Francji.

- Uznaliśmy, że z godziną policyjną i obostrzeniami, które obowiązują, damy radę - dodał Macron nawiązując do obowiązujących w kraju obostrzeń.

We Francji zmarło jak dotąd 93 378 chorych na COVID-19 - w UE więcej zakażeń wykryto tylko we Włoszech.