Dzień wcześniej ujawniono, że pani biskup została przyłapana na prowadzeniu samochodu po pijanemu.
– Popełniłam wielki błąd, którego żałuję. Prowadząc pod wpływem alkoholu, naraziłam na szwank mój autorytet biskupa i przewodniczącej Rady – powiedziała, ogłaszając swe ustąpienie ze skutkiem natychmiastowym. – To moja samodzielna decyzja. Rada pokazała mi swoje zaufanie i pozostawiła mi decyzję co do mojej przyszłości – dodała.
Z szacunkiem i żalem jej decyzję przyjęła kanclerz Angela Merkel. Jak powiedziała wczoraj, ceniła sobie pracę z panią biskup. – Osobiście bardzo żałuję, że zrezygnowała – mówił lider socjaldemokratów Sigmar Gabriel, również dodając, jak bardzo cenił panią biskup.
Nawet katolicki arcybiskup Robert Zollitsch przyznał, że jest mu przykro, iż Kässmann odchodzi. – Znam ją jako osobę odpowiedzialną. Dlatego rozumiem jej decyzję – powiedział.
51-letnia rozwódka i matka czworga dzieci, która pozostaje pastorem hanowerskiego Kościoła, została w sobotę zatrzymana przez policję, bo przejechała skrzyżowanie na czerwonym świetle. Badanie krwi wykazało u niej 1,54 promila alkoholu – o promil więcej, niż zezwala niemieckie prawo. Prokuratura wszczęła postępowanie karne. Grozi jej odebranie prawa jazdy na rok i grzywna w wysokości miesięcznej pensji.
Gdy Kässmann ogłaszała swoją rezygnację, towarzyszyły jej wszystkie córki. Nie odpowiadała na żadne pytania. Nie wchodziła też w żadne szczegóły powodów, które ją do tego skłoniły.
Kässmann została w październiku 2009 r. pierwszą kobietą na czele Kościoła ewangelickiego w Niemczech. Objęła tę funkcję po 67-letnim berlińskim biskupie Wolfgangu Huberze, który przeszedł na emeryturę.
Ale media pisały już o niej w 2007 roku – wtedy pokonała raka piersi. Potem mówiono o niej, gdy po 26 latach małżeństwa rozwiodła się z mężem.
Niemieccy ewangelicy szykują się teraz do wyboru następcy pani biskup, który może zostać wyłoniony jeszcze przed synodem Kościoła w październiku.