Reklama

Zabił jeńców, nie irackich bojowników

Były sierżant marines stanie przed sądem cywilnym za zbrodnie wojenne w Iraku

Publikacja: 21.08.2008 03:53

Do dramatycznego incydentu doszło 9 listopada 2004 roku, w pierwszym dniu bitwy o Faludżę. 24-letni sierżant Jose Nazario, dowódca drużyny z 1. Pułku Marines, i jego ludzie w jednym z budynków natknęli się na czterech mężczyzn, których zastrzelili – pisał „Marine Corps Times”. Oprócz sierżanta Nazario oskarżeni są również dwaj inni marines: Ryan Weemer i Jermaine Nelson, którzy otrzymali od niego rozkaz zabicia jeńców. Ponieważ jednak nadal pozostają w służbie, podlegają sądownictwu wojskowemu.

Prokuratura federalna twierdzi, że Irakijczycy zostali wzięci do niewoli, powinni więc być traktowani jako jeńcy wojenni.

– Wszyscy byli wielokrotnie instruowani, że nie można robić im krzywdy – podkreślają prokuratorzy.

Mają dowody. Nazario przekazał dowództwu wiadomość, że pojmał czterech bojowników. Usłyszał od wysokiego rangą oficera: „Czy już są martwi?”. Gdy odpowiedział, że jeszcze żyją, usłyszał: „To działaj”. Wtedy dokonał egzekucji.

Nazario twierdzi, że jest niewinny. Jego obrońcy argumentują, że trwały działania wojenne, zastrzelenie Irakijczyków było więc uzasadnione. Dowodzą, że stawianie byłego wojskowego przed sądem cywilnym jest poważnym błędem. Podobnie uważają żołnierze.

Reklama
Reklama

W niezwykły sposób ujawniony został sam fakt zabicia Irakijczyków.

W 2006 roku kapral marines Ryan Weemer złożył podanie o przyjęcie do amerykańskiego odpowiednika polskiego BOR – Secret Service. Odbył rozmowę kwalifikacyjną z agentem specjalnym J. DeZeuwem. De Zeeuw opowiadał później, jak z Weemerem omawiali hipotetyczne sytuacje działań uzasadnionych i uznanych za przestępstwa, takich jak „strzelenie komuś w głowę”.

– Taka sytuacja miała miejsce w rzeczywistości – stwierdził Weemer. DeZeeuw opowiedział o sprawie przełożonym.

– Sprawa sierżanta marines jest oczywista: stwierdzono działanie z premedytacją, dlatego zajął się nią sąd. Przypadki patologiczne muszą być eliminowane – mówi „Rzeczpospolitej” generał Sławomir Petelicki, dwukrotny dowódca jednostki specjalnej GROM.

Jego zdaniem incydentu z Faludży nie można w żadnym razie porównywać ze sprawą polskich żołnierzy z Afganistanu.

– Afgańscy cywile, którzy zginęli w Nangar Khel, są ofiarami. Ale ofiarami są także nasi żołnierze i ich rodziny. Ktoś przecież dał im te moździerze i kazał strzelać. Byli podporządkowani amerykańskiemu dowództwu, które stosuje w taktyce wojny partyzanckiej zasadę profilaktycznego ostrzeliwania domniemanych pozycji obserwacyjnych talibów. A w tym rejonie roiło się od talibów! – mówi generał Petelicki.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama