Brytyjski dziennik opublikował dziś relację z rozmowy reportera gazety z Donaldem Tuskiem w Sopocie.

W wywiadzie, nowy przewodniczący Rady Europejskiej opowiada m.in o jego szczególnych relacjach z niemiecką kanclerz Angelą Merkel. Tusk przyznaje, że Merkel jest dla niego "szczególną osobą", podobnie jak on dla niej i konkluduje, że jeśli możliwa jest w polityce prawdziwa przyjaźń, to "możemy powiedzieć, że łączy nas głęboka i specjalna przyjaźń".

Były premier dzieli się również spostrzeżeniami na temat wyzwań, jakie czekają go w nowej roli. Chwali sie, że "został stworzony do rzeczy trudnych" i jest zdania, że mimo obaw Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej. Według niego, "Brexit" byłby nie dtylko ciosem dla Unii, ale dla podważyłby fundamenty europejskiej cywilizacji.

W prowadzonej w luźnej atmosferze rozmowie były szef polskiego rządu przyznaje też m.in., że bezrobocie jest "dużo milsze niż bycie premierem" oraz opowiada o swoim dorastaniu i drodze do polityki. Opowiada to - jak zauważa autor - "wyważonym, lecz pewnym angielskim", co ma dowodzić, że wątpliwości co do zdolności językowych Tuska były bezpodstawne.

- Byłem typowym chuliganem (...) szwędaliśmy się po ulicach, szukając guza - mówi Tusk, dodając że do domu często wracał zakrwawiony, wdając się w bójki jako szalikowiec Lechii Gdańsk.

Były premier opowiada również, że swoje pierwsze polityczne "przebudzenie" nastąpiło podczas wydarzeń grudnia 1970 roku, a w młodości i na początku kariery politycznej jego poglądy były "bardzo radykalne".

- Byłem bardzo radykalny, byłem buntownikiem. [Buntowałem się] przeciw wszystkiemu: Kościołowi, rodzinie. Może byłem zbyt wolny. Ale myślę, że dużo lepiej jest być radykałem za młodu, a konserwatystą w starości - mówi w wywiadzie Tusk, dodając: - Broń nas Boże od starych, radykalnych polityków.

Mówiąc o swojej roli jako premiera, Tusk przyznaje natomiast, że ludzie zmęczyli się nim, a on sam "zmęczył się sobą jako premierem". Dodaje, że opozycja była dla niego "bardzo twarda", nazywając go zdrajcą, złodziejem czy mordercą.

- Po siedmiu latach nie mam na koncie porażki, a teraz właściwie mam awans. Jestem farciarzem - przyznaje Tusk.

Autopromocja
TYLKO U NAS

Ambasador Chin w Polsce Sun Linjiang o nowej ofercie współpracy Pekinu z Warszawą

CZYTAJ

Wywiad obfituje również w wiele humorystycznych i luźnych momentów.

Opowiadając o swojej fascynacji piłką nożną, Tusk mówi, że choć "kocha piłkę, to piłka nie kocha jego" i zwierza się ze swoich cierpień jako kibica Lechii Gdańsk, która w tym sezonie bardzo zawodzi swoją grą. Były premier okazuje się również fanem londyńskiego Arsenalu. Kiedy zaś dowiaduje się, że jego rozmówca kibicuje największemu rywalowi Arsenalu - Tottenhamowi, Tusk podsumowuje to jednym słowem: "fuck".