Z informacji greckiej policji wynika, że imigranci podpalili kontenery mieszkalne na terenie obozu.

Początkowo pożar wybuchł poza ośrodkiem, w gaju oliwnym. Następnie ogień pojawił się w samym obozie.

Według miejscowych mediów doszło do zamieszek między policją i imigrantami, którzy utrudniali straży pożarnej podjęcie akcji gaśniczej.

Mieszkańcy ośrodka atakowali policję kamieniami, kijami i innymi ciężkimi przedmiotami, funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego.

Ostatecznie strażacy zostali wpuszczeni na teren obozu.

Z Aten leci na Lesbos samolot z szefem policji, wiceministrem ds. porządku publicznego i dodatkowymi oddziałami policji.

Dotychczas potwierdzono śmierć jednej kobiety, która zginęła w jednym z siedmiu podpalonych kontenerów, obrażenia odniosło 5 osób.

Media donoszą, że w jednym z kontenerów znaleziono ciało dziecka, ale ta informacja nie została potwierdzona.

W ośrodku dla uchodźców Moria, pierwotnie przeznaczonym dla 3 tys. osób,  żyje obecnie 12 tysięcy migrantów. Warunki, które tam panują, opisywane są jako nieludzkie.