W moim życiu Kohl wyznacza całą epokę. Został kanclerzem w 1982 roku, gdy byłem początkującym licealistą i dopiero zaczynałem się interesować polityką zagraniczną. Inni przywódcy się zmieniali, a on trwał. Zakończył kanclerską karierę w 1998 roku, gdy byłem już całkiem doświadczonym dziennikarzem działu zagranicznego i szykowałem się do wyjazdu do Berlina jako korespondent „Rzeczpospolitej”. Nigdy nie udało mi się z nim porozmawiać, gdy pracowałem w Niemczech, nie był chętny do udzielania wywiadów, występował wtedy w roli głównego bohatera afery czarnych kont, czyli tajnego finansowania jego partii CDU (przypisuje się jej kolor czarny, a głównemu rywalowi, SPD, czerwony). Afera, której szczegółów nigdy nie chciał wyjaśnić, spowodowała, że w podręcznikach i internetowych encyklopediach Kohl nie ma laurek jako nieskalany niemiecki polityk, najdłużej urzędujący kanclerz Niemiec.
Kwitnące krajobrazy