Protestujący zebrali się na Placu Zwycięstwa i Placu Uniwersyteckim, wyrażając frustrację z powodu wprowadzenia pod koniec marca godziny policyjnej i zamykania sklepów. Wielu demonstrantów machało flagami Rumunii, skandując „Wolność!” i „Precz z rządem!”

- Przyszliśmy walczyć ze stanem wyjątkowym, który zabiera wszystkie nasze prawa i wolności - mówił w rozmowie z agencją Associated Press Dumitru Balan, lider ruchu obywatelskiego „Akcja dla Narodu”. - Nie zgadzamy się na obowiązkowe szczepienia, na noszenie maseczek (...) masek na twarzach (...) zamykanie miast, nauczanie online, zamykanie kościołów, placów zabaw, restauracji i sklepów - powiedział, choć w Rumunii szczepienia przeciw Covid-19 nie są obowiązkowe.

Protest odbył w dniu, w którym w Rumunii zanotowano milionowy przypadek zakażenia koronawirusem (w sobotę 4 310 nowych przypadków). Szpitalne oddziały intensywnej terapii są obłożone w rekordowym stopniu - leży na nich prawie 1,5 tys. pacjentów z Covid-19. 12 tys. kolejnych chorych znajduje się na innych oddziałach.

- Obecnie na naszym oddziale klinicznym przyjmowani są pacjenci w stanie bardzo ciężkim, którzy normalnie wymagaliby intensywnej opieki (...), ale nie mamy wystarczającej liczby łóżek na OIOM-ach - tłumaczył Dragos Zaharia, lekarz z Instytutu Pneumologii Mariusa Nasty.

Protestujący zatrzymali się przed Pałacem Cotrocenim, siedzibie prezydenta Klausa Iohannisa, i wezwali do przedterminowych wyborów.

W Rumunii z powodu Covid-19 zmarło do tej pory ponad 25 tys. osób.