Korespondencja z Moskwy
Ojciec Wsiewołod Czaplin nie jest szeregowym duchownym. To szef wydziału Świętego Synodu Patriarchatu Moskiewskiego ds. relacji ze społeczeństwem, a więc postać w strukturach Cerkwi ważna, a przy tym znana i bardzo medialna.
Lubi wypowiadać się zdecydowanie i barwnie. W styczniu zaproponował wprowadzenie "ogólnorosyjskiego stylu ubierania się". Nie sprecyzował, jak dokładnie miałby on wyglądać, ale chodziło mu o to, by z miejsc publicznych zniknęły nieskromnie odziane kobiety, a także mężczyźni noszący "w środku wielkiego miasta szorty i podkoszulki".
– Nadchodzą czasy, kiedy ludzi nieprzyzwoicie ubranych będzie się usuwać z przyzwoitych miejsc – zapowiadał wtedy Czaplin. – Myślicie, że to utopia? Niedługo będziecie musieli zacząć się do tego przyzwyczajać! – mówił.
Pomysł prawosławnego duchownego poparła natychmiast główna władza duchowa rosyjskich muzułmanów – Wszechrosyjski Muftiat. Natomiast władze państwowe, do których adresował swoją propozycję duchowny, skwitowały ją milczeniem.
Teraz ojciec Czaplin zajął się innym problemem społecznym – pedofilią. Jego zdaniem w Rosji zaczyna się w tej chwili, sterowana z jakiegoś nieznanego ośrodka, kampania na rzecz jej legalizacji. Dowodem jest to, że niemal równocześnie na dwóch portalach internetowych "pojawiły się dwa teksty usprawiedliwiające pedofilię i przygotowujące grunt dla dyskusji o jej legalizacji".
Ojciec Czaplin uważa, że należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy propagowanie przestępstwa nie jest przestępstwem, tak jak za przestępstwo uważa się propagowanie pewnych doktryn, na przykład nazizmu. W tym kontekście stwierdził, że trzeba pod tym kątem sprawdzić treść powieści, także tych zaliczanych już do klasyki – jak na przykład "Lolita" Władimira Nabokowa i "Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza.
– W tych utworach w sposób romantyczny przedstawia się relacje seksualne między dorosłymi a dziećmi – tłumaczy przedstawiciel patriarchatu.
– Ojciec Czaplin ma piękny głos, ale jego umysł trochę temu głosowi ustępuje – ironizuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" pisarz i filozof Michaił Weller. – Nie pierwszy raz próbuje zwrócić na siebie uwagę dziwacznymi propozycjami, w rodzaju wprowadzenia szczegółowych zasad ubierania się. Zaproponowana przez niego lista książek jest niekompletna – brak na niej choćby "Romea i Julii", przecież Julia ma 13 lat. Brak "Dekameronu", brak "Gargantui i Pantagruela"... Ojca Czaplina można by uczynić szefem działu literatury świętej inkwizycji moskiewskiego patriarchatu. Ale tak naprawdę chodzi mu wyłącznie o autoreklamę – uważa Weller.
W 2009 roku rosyjska Federalna Służba Kontroli Narkotyków uznała, że w niektórych światowej sławy utworach literackich propagowana jest narkomania, i zażądała usunięcia tych powieści z bibliotek. Teraz jednak raczej się tak nie skończy, bo specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa Michaił Szwydkoj, reagując na propozycję ojca Wsiewołoda Czaplina, wypowiedział się przeciwko represjonowaniu Nabokowa i Mar-queza.