Reklama

Czy „Lolita” trafi na indeks Cerkwi

Takie powieści jak „Sto lat samotności” czy „Lolita” mogą propagować pedofilię – uważa rosyjski duchowny

Aktualizacja: 30.09.2011 04:03 Publikacja: 30.09.2011 03:56

Także ekranizacjom „Lolity” towarzyszyła atmosfera skandalu (zdjęcie z filmu z 1997 r. z Jeremym Iro

Także ekranizacjom „Lolity” towarzyszyła atmosfera skandalu (zdjęcie z filmu z 1997 r. z Jeremym Ironsem i Dominique Swann)

Foto: AFP

Korespondencja z Moskwy

Ojciec Wsiewołod Czaplin nie jest szeregowym duchownym. To szef wydziału Świętego Synodu Patriarchatu Moskiewskiego ds. relacji ze społeczeństwem, a więc postać w strukturach Cerkwi ważna, a przy tym znana i bardzo medialna.

Lubi wypowiadać się zdecydowanie i barwnie. W styczniu zaproponował wprowadzenie "ogólnorosyjskiego stylu ubierania się". Nie sprecyzował, jak dokładnie miałby on wyglądać, ale chodziło mu o to, by z miejsc publicznych zniknęły nieskromnie odziane kobiety, a także mężczyźni noszący "w środku wielkiego miasta szorty i podkoszulki".

– Nadchodzą czasy, kiedy ludzi nieprzyzwoicie ubranych będzie się usuwać z przyzwoitych miejsc – zapowiadał wtedy Czaplin. – Myślicie, że to utopia? Niedługo będziecie musieli zacząć się do tego przyzwyczajać! – mówił.

Pomysł prawosławnego duchownego poparła natychmiast główna władza duchowa rosyjskich muzułmanów – Wszechrosyjski Muftiat. Natomiast władze państwowe, do których adresował swoją propozycję duchowny, skwitowały ją milczeniem.

Reklama
Reklama

Teraz ojciec Czaplin zajął się innym problemem społecznym – pedofilią. Jego zdaniem w Rosji zaczyna się w tej chwili, sterowana z jakiegoś nieznanego ośrodka, kampania na rzecz jej legalizacji. Dowodem jest to, że niemal równocześnie na dwóch portalach internetowych "pojawiły się dwa teksty usprawiedliwiające pedofilię i przygotowujące grunt dla dyskusji o jej legalizacji".

Ojciec Czaplin uważa, że należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy propagowanie przestępstwa nie jest przestępstwem, tak jak za przestępstwo uważa się propagowanie pewnych doktryn, na przykład nazizmu. W tym kontekście stwierdził, że trzeba pod tym kątem sprawdzić treść powieści, także tych zaliczanych już do klasyki – jak na przykład "Lolita" Władimira Nabokowa i "Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza.

– W tych utworach w sposób romantyczny przedstawia się relacje seksualne między dorosłymi a dziećmi – tłumaczy przedstawiciel patriarchatu.

– Ojciec Czaplin ma piękny głos, ale jego umysł trochę temu głosowi ustępuje – ironizuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" pisarz i filozof Michaił Weller. – Nie pierwszy raz próbuje zwrócić na siebie uwagę dziwacznymi propozycjami, w rodzaju wprowadzenia szczegółowych zasad ubierania się. Zaproponowana przez niego lista książek jest niekompletna – brak na niej choćby "Romea i Julii", przecież Julia ma 13 lat. Brak "Dekameronu", brak "Gargantui i Pantagruela"... Ojca Czaplina można by  uczynić szefem działu literatury świętej inkwizycji moskiewskiego patriarchatu. Ale tak naprawdę chodzi mu wyłącznie o autoreklamę – uważa Weller.

W 2009 roku rosyjska Federalna Służba Kontroli Narkotyków uznała, że w niektórych światowej sławy utworach literackich propagowana jest narkomania, i zażądała usunięcia tych powieści z bibliotek. Teraz jednak raczej się tak nie skończy, bo specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa Michaił Szwydkoj, reagując na propozycję ojca  Wsiewołoda Czaplina, wypowiedział się przeciwko represjonowaniu Nabokowa i Mar-queza.

Społeczeństwo
Nie żyje Jesse Jackson, jeden z liderów ruchu praw obywatelskich w USA
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Barack Obama wywołał poruszenie słowami o kosmitach. Teraz wyjaśnia
Społeczeństwo
Rosjanie sięgają po antydepresanty jak nigdy wcześniej. Wojna silniejsza niż pandemia
Społeczeństwo
Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama