Tymczasowy komendant policji w Louisville, Robert Schroeder powiedział dziennikarzom, że jeden z policjantów jest operowany, a stan obu jest stabilny. Podejrzany o postrzelenie policjantów został zatrzymany.

- Jestem bardzo zaniepokojony bezpieczeństwem naszych funkcjonariuszy - dodał Schroeder.

- Dziś postrzelono dwóch policjantów, to bardzo poważna sprawa. To groźna sytuacja. Sądzę, że bezpieczeństwo funkcjonariuszy i społeczności, której służymy, jest najważniejsze - podkreślił.

Do zamieszek w Louisville doszło po tym, jak wielka ława przysięgłych zdecydowała, że dwaj biali policjanci nie odpowiedzą za śmierć Breonny Taylor, która zginęła od policyjnych kul w swoim mieszkaniu po tym, jak policjanci weszli do niego z nakazem aresztowania. Policjantom opór stawiał uzbrojony partner Taylor.

Przysięgli uznali, że użycie siły przez policjantów było uzasadnione.

W związku z decyzją w tej sprawie na ulicach Louisville doszło do protestów przeciwko nierównościom rasowym i brutalności policji.

W niektórych miejscach doszło do starć protestujących z policją.

W pewnym momencie, w czasie starć policjantów z protestującymi, padły strzały.

Do demonstracji w związku ze sprawą Taylor doszło też w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Atlancie i Chicago.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

26-letnia Taylor zginęła na oczach jej uzbrojonego partnera krótko po północy, po tym jak trzech uzbrojonych funkcjonariuszy weszło do jej mieszkania z nakazem przeszukania. Partner Taylor, Kenneth Walker, otworzył ogień do policjantów i ranił jednego z nich. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem. Breonna Taylor była przypadkową ofiarą wymiany ognia.