Australijczyk pobił tym samym poprzedni rekord wynoszący 121,7 dB, który ustanowiony został w 1994 roku przez nauczycielkę z Irlandii Północnej, Annalisę Flanagan. Kobieta krzyknęła „cisza”. Dźwięki o głośności ponad 120 decybeli, jak zauważa AP, odpowiadają poziomowi hałasu piły łańcuchowej, startującego samolotu odrzutowego oraz syreny karetki pogotowia z bliskiej odległości.
Czytaj więcej
Naukowcy twierdzą, że kometa międzygwiezdna 3I/Atlas, która w zeszłym roku przeleciała obok Słońca, może być najstarszym obiektem zaobserwowanym w...
Australijczyk najgłośniejszą osobą na świecie. Rekord Guinnessa pobity
Joseph McGrail-Bateup jest specjalistą od czyszczenia klimatyzatorów. Natomiast „zawodowo” zaczął krzyczeć w 2017 r., gdy został mianowany oficjalnym heroldem stolicy kraju, Canberry. To honorowa i dorywcza funkcja ustanowiona przez lokalny samorząd. Wiąże się z wygłaszaniem zapowiedzi podczas imprez lokalnych, festynów szkolnych i pokazów samochodowych.
Mężczyzna, zanim zdecydował się na okrzyk „teraz” na potrzeby swojej próby pobicia rekordu świata, eksperymentował z kilkoma innymi słowami. Rekordowy okrzyk Australijczyka został nagrany 2 maja w studiu radiowym w Canberze przez profesjonalnego inżyniera dźwięku w obecności świadków. Pliki z nagraniem zostały przesłane do Księgi Rekordów Guinnessa. Ta 19 czerwca ogłosiła, że Joseph McGrail-Bateup został uznany za najgłośniejszą osobę na świecie.
To nie pierwszy rekord pobity przez Australijczyka. W 2019 r. pobił rekord prędkości łucznika strzelającego 10 strzałami. Jego wynik – 60,03 sekundy – poprawił o ułamek sekundy rekord, który utrzymywał się od 2015 r.
Czytaj więcej
220 tys. zł, tyle ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop otrzymał w ubiegłym roku żołnierz rekordzista, a inny ma do odebrania 334 dni ur...
Joseph McGrail-Bateup o pobiciu rekordu świata na najgłośniejszy okrzyk
Joseph McGrail-Bateup przyznał, że nie był w stanie przygotować się do próby bicia rekordu.
– Nie ma możliwości, żeby faktycznie do tego poćwiczyć. Trzeba po prostu zachować to na jeden dzień, zwłaszcza w kontekście próby pobicia rekordu świata – przyznał nowy rekordzista cytowany przez AP, dodając: – Zajęło mi siedem prób, żeby wypowiedzieć jedno słowo – a mianowicie „teraz” – i przez kolejne kilka dni miałem zniszczony głos. Był ochrypły. To było okropne. Więc nie, tak naprawdę nie da się tego przećwiczyć. Ale to świetna zabawa, kiedy się to robi.
Jednocześnie mężczyzna przyznał, że nie jest zainteresowany utrzymaniem swojego rekordu w krzyczeniu. – Jeśli ktoś mnie pokona, to fantastycznie. Rekordy są po to, żeby je pobijać – powiedział.