Od ponad tygodnia opinię społeczną w całym kraju rozgrzewają informacje dotyczące afery w Warszawskim Szpitalu Południowym (WSP). To trzy sprawy w jednej: sprawa byłego radnego KO Dawida Kacprzyka i zarzutów wobec jego pracy w szpitalu, systemowe problemy dotyczące ochrony zdrowia, w tym niebotyczne zarobki grupy lekarzy i tzw. szybkie ścieżki dla VIP oraz samorządowo-polityczna odpowiedzialność za ten wątek. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta po wywiadzie w kanale Zero dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii w WSP, który opowiadał o nieprawidłowościach, które miały tam miejsce.
Dlaczego sprawa budzi tak duże społeczne emocje i dlaczego może zaszkodzić koalicji rządzącej? Odpowiedzią mogą być niedawno opublikowane badania fokusowe (FGI) przeprowadzone przez CBOS.
Czytaj więcej
Afera z radnym Dawidem Kacprzykiem i jego szpitalnym salonikiem dla VIP-ów z KO zaboli Donalda Tuska dużo mocniej niż tysiąc kłótni w rządzie, któr...
CBOS: Złość na lekarzy to złość na elity
Badanie „Partia ludzi takich jak my” zostało opublikowane przez CBOS 22 czerwca i składa się z trzech części, zawierających opis przeprowadzonych w Ełku, Chełmie i Warszawie badań fokusowych (FGI). Pokazuje nastroje części wyborców przed wybuchem afery WSP.
"W obu grupach ełckich oraz kobiecej chełmskiej rozmawialiśmy z osobami, które nie brały udziału w wyborach do parlamentu w 2023 r. i w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2025 r. Do badania zostali dodatkowo wybrani mieszkańcy warszawskiej dzielnicy Wilanów, gdzie wystąpiła najwyższa frekwencja w wyborach do Sejmu w 2023 r. (90,88 proc.). W męskiej grupie chełmskiej oraz obu grupach warszawskich rozmawialiśmy z aktywnymi wyborcami, którzy głosowali w wyborach do parlamentu w 2023 r. i w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2025 r." – pisze CBOS.
Z badania wynika, że złość na lekarzy to złość na elity – jest głęboko zakorzeniona w społeczeństwie, zwłaszcza w badanych grupach. CBOS pokazuje, że nadużycia władzy i skandale, które pokazują nierówność między traktowaniem elit a traktowaniem zwykłych ludzi, są jednym z kilku najbardziej rezonujących społecznie tematów. W tym istniejący w wypowiedziach gniew na lekarzy jako przedstawicieli elit. „Złość na lekarzy powodowana była natomiast poczuciem, że są nieuprawnionymi beneficjentami publicznego systemu zdrowia i wyzyskują go kosztem pacjentów. W reakcjach badanych widoczna była frustracja, że państwo pozostaje słabe i bezradne wobec cwaniactwa lekarzy, natomiast potrafi gnębić zwykłych ludzi” – czytamy w opisie wniosków badania.
Jeden z cytowanych wyborców z Ełku wprost opisuje mechanizm, który politycznie „zadziałał” w WSP u byłego radnego Kacprzyka z KO. – Oglądałem w Gliwicach chyba, wyszło, chyba jeden lekarz czy lekarka, przez 365 dni w roku dziennie pracowała 13 godzin. Biedna kobieta, taka zapracowana. Kiedyś jak poszukują chirurga. Pi……ny [wulgaryzm]. Miał w czterech miejscach naraz dyżur, a i tak go w żadnej nie zastałem – mówi jeden z wyborców z grup w Ełku cytowany w raporcie CBOS datowanym na koniec kwietnia.
Temat wysokich zarobków niektórych lekarzy poruszany był od wielu miesięcy, ale mimo to jesienią ubiegłego roku upadł pomysł MZ na wprowadzenie limitów zarobków. Dopiero sprawa radnego KO z warszawskiego Ursusa dała mu polityczną twarz. Dla partii Donalda Tuska to o tyle poważny problem, że niemal każdy nowy, pojawiający się wątek tej afery wraca bezpośrednio do Kacprzyka i silniej wiąże ją z Koalicją Obywatelską.
Choć w badaniu CBOS nie tylko o lekarzach mowa. "Przy czym jako elita traktowani są nie tylko politycy, ale też osoby jeszcze lepiej od nich sytuowane materialnie, tacy jak lekarze. Orientacja ta charakteryzuje się tym, że badani zestawiają przykłady skandalicznych – ich zdaniem – zachowań osób uprzywilejowanych z własnym doświadczeniem życiowym" – pisze CBOS o ogólnych postawach wyborców wobec elit.
Partie reagują. Tusk zapowiada „poważne rozmowy” z NFZ. Lewica ma swoje pomysły
Jak do tej pory najbardziej namacalnym elementem rządowej reakcji jest przyspieszenie ustawy, umożliwiającej Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) realne zebranie informacji, ile poszczególni lekarze zarabiają w publicznej służbie zdrowia po ich numerach PESEL. Ustawa została przyjęta przez Sejm, w tym tygodniu zaopiniowała ją pozytywnie senacka komisja, najpewniej Senat zajmie się nią na posiedzeniu w tym tygodniu. Później ustawa powinna trafić do prezydenta.
Zbieranie informacji o zarobkach da NFZ wiedzę, komu, ile i za co płaci, ale to nie wystarczy do walki z patologiami w służbie zdrowia. Gniew wyborców z badania CBOS kierowany jest nie tylko na lekarzy, ale też na system. "Szczególnie silną frustrację wśród badanych wywołują przywoływane przez nich sytuacje, w których sprzęt medyczny z niewiadomych dla nich przyczyn jest niewykorzystywany w momencie, gdy pacjenci czekają pilnie na pomoc i ostatecznie umierają. Część badanych jako jedno ze źródeł problemu wskazuje skandaliczną – ich zdaniem – niegospodarność lekarzy, patologiczne mechanizmy rozliczania świadczeń oraz „fałszywe wydatki”, które pochłaniają środki przeznaczone na realne leczenie pacjentów" – czytamy w raporcie CBOS.
Premier Tusk niespodziewanie we wtorek 23 czerwca zapowiedział przed posiedzeniem rządu „poważną rozmowę” z szefostwem NFZ. Mówił też o wynikach wstępnej kontroli NIK. – Są rzeczywiście imponujące, w cudzysłowie – powiedział. – Mamy na przykład w jednej z wojewódzkich stacji pogotowia 488 godzin. W ciągu miesiąca prawie 17 godzin na dobę, każdej doby. No i to jest płacone – powiedział. Ale dziś nie jest jasne, jakie dodatkowe kroki podejmie rząd, jeśli chodzi o zmiany systemowe. Sam NIL (Naczelna Izba Lekarska) zaproponowała godzinowe limity pracy lekarzy – w środę 24 czerwca. To 312 godzin w miesiącu (Kacprzyk miał przepracowywać 331).
Ale rząd ma coraz mniej czasu. W przyszłym tygodniu planowane są pierwsze z trzech lipcowych posiedzeń Sejmu. Kolejne planowane są w dniach 15, 16 i 17 lipca oraz 29, 30 i 31 lipca, a następne dopiero we wrześniu. Ostatnie posiedzenie Senatu planowane jest przed przerwą na początku sierpnia.
Czytaj więcej
Rafał Trzaskowski i Marcin Kierwiński mogą się czuć na razie politycznie bezpieczni. Dużo bardziej zagrożona jest pozycja ministry zdrowia. Będą zm...
Sprawa budzi wzmożenie również w innych partiach koalicyjnych. Nowa Lewica zaproponowała w ubiegłym tygodniu cztery punkty reformy, w tym zakaz dla lekarzy łączenia praktyki publicznej z prywatną i regulację zarobków. Co ciekawe, PSL zaprezentowało swoją propozycję zdrowotną już kilka miesięcy temu, a Nowa Lewica jeszcze w grudniu zaprezentowała kompleksową reformę, co pokazuje, że politycy od dawna mają świadomość konieczności zreformowania systemu.
– To jest wyrok na Polskę układów – Polskę, w której wąskie, uprzywilejowane grupy interesu wmawiają reszcie obywateli, że obecny stan rzeczy jest dla nich korzystny. Takich obszarów jest niestety mnóstwo – mówiła kilka dni temu w Polsat News Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W podobne tony uderza pozostające w opozycji Razem, jak i miejscy aktywiści w Warszawie. Razem proponuje zakaz łączenia przez lekarzy prywatnej praktyki z publiczną oraz zatrudnienie wyłącznie na etacie. Zandberg i jego politycy mocno uderzają też w układ, który nazywają „ośmiornicą” KO w Warszawie.
PiS chce specjalnej komisji w sprawie zdrowia i lekarzy
Dość szybko po wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego w kanale Zero stawkę podbił też PiS. "Czas na Komisję Zaufania Publicznego, która w sposób apolityczny i dogłębny wyjaśni to, co dzieje się w warszawskich szpitalach. Komisja ta powinna składać się m.in. z prawników, lekarzy, ekspertów, przedstawicieli organizacji społecznych oraz osób zaufania publicznego." – napisał prezes PiS Jarosław Kaczyński w środę, 24 czerwca.
Wcześniej Zespół Pracy dla Polski byłego premiera Mateusza Morawieckiego w specjalnym raporcie – już po wybuchu afery – zaproponował nowy model całego systemu ze standaryzacją kontraktów lekarskich z centralnym rejestrem, ustawowymi stawkami maksymalnymi w sektorze publicznym oraz uzależnieniem preferencji podatkowej lekarzy od elektronicznej ewidencji czasu pracy.
Z Konfederacji płyną różne sygnały. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak mówił o potrzebie powołania komisji śledczej ds. wyjaśniania afery. Sławomir Mentzen uderza przede wszystkim w sprawę polityków w spółkach – nie tylko zdrowotnych.
Wyborcy – a to oni poprzez mobilizację lub jej brak zdecydują o losach wyborów w 2027 r. – nie mają jednak wątpliwości. "Kryzys ochrony zdrowia jest zdaniem badanych bezpośrednią konsekwencją wieloletnich świadomych zaniedbań oraz braku woli politycznej do przeprowadzenia zmian w systemie" – czytamy w raporcie CBOS. Czy to sprawi, że politycy go realnie zmienią? Szpital Południowy i radny Kacprzyk potwierdzili istniejące emocje społeczne. A to jest sprawa, której nikt – z premierem Tuskiem włącznie – nie może zbagatelizować.