Protest przed nowozelandzkim parlamentem, inspirowany protestem uczestników tzw. Konwoju wolnośći w Kanadzie, trwa od czterech dni. Protestujący koczują na trawnikach przed parlamentem w Wellington i blokują ulice w pobliżu parlamentu ciężarówkami, samochodami, kamperami i motocyklami.

Policja, w wydanym w piątek komunikacie poinformowała, że w ciągu ostatniej nocy nie doszło do żadnych incydentów w rejonie parlamentu, chociaż dwie osoby zostały aresztowane w związku z "zachowaniem wynikającym ze spożycia alkoholu".

Policja podkreśla, że przyczyny i motywacje uczestników protestu są bardzo odmienne, co sprawia, że komunikacja z nimi jest trudna.

Czytaj więcej

Nowa Zelandia: Protesty przeciw obostrzeniom. Policja aresztowała ponad 50 osób

W piątek wokół parlamentu pojawiło się więcej namiotów, a nawet altana, ale przebieg protestu był pokojowy, inaczej niż w czwartek, gdy doszło do starć demonstrujących z policją i licznych aresztowań.

W niektórych innych nowozelandzkich miastach - takich jak Nelson i Christchurch - doszło do niewielkich demonstracji w akcie solidarności z protestującymi w Wellington.

Policja, w wydanym w piątek komunikacie poinformowała, że w ciągu ostatniej nocy nie doszło do żadnych incydentów

Protestujący ignorują wezwania premier Jacindy Ardern do rozejścia się.

W Nowej Zelandii zaszczepionych przeciw COVID-19 jest ok. 94 proc. osób dopuszczonych do programu szczepień. Szczepienia są obowiązkowe dla niektórych grup zawodowych.

W liczącym ponad 5 mln mieszkańców kraju od początku epidemii wykryto ponad 18 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarło 53 chorych na COVID-19.