Curling już teraz jest ciekawym sportem. Polega na pchaniu kamieni (złośliwie nazywanych czajnikami) po lodzie tak, by któryś z nich znalazł się najbliżej wyznaczonego punktu, środka, ewentualnie by z tego miejsca wypchnąć kamień innej drużyny. W Rosji postanowiono ten frapujący sport jeszcze rozwinąć. W Jekaterynburgu odbyły się bardzo podobne zawody, tylko że zamiast kamieni, drużyny pchały... samochody.

Reklama
Reklama

Do gry służą przede wszystkim wysłużone i pozbawione silników Łady Oka (produkowane w latach 1988–2008). W przeciwieństwie do zwykłego curlingu, "kamieniem" ktoś steruje, bo w środku rozpędzanego przez drużynę samochodu jest kierowca. Poza tym zasady są niemal identyczne.

Organizatorem imprezy była agentka ubezpieczeniowa Galina Kirkach, która do sponsorowania imprezy przekonała swojego pracodawcę. W zawodach wzięły udział cztery drużyny po 10 zawodników. Zwycięska zgarnęła nagrodę w wysokości ok. 1600 dolarów.

Zwycięzcy mieli dobrą strategię. - Rozdzieliliśmy nasze siły prawidłowo. Wiedzieliśmy, którego samochodu użyć na początku, a którego na końcu - powiedział Andrij Gubajdulin cytowany przez Australian Broadcasting Corporation.

- Curling wyglądał w telewizji na nudny sport, ale raz zagrałem z przyjaciółmi i zobaczyłam, że to piękny sport - mówiła z kolei organizatorka.