W środę, już po zamknięciu ogrodu zoologicznego w miejscowości Naples na Florydzie, na wybieg tygrysa malajskiego Eko wszedł mężczyzna z zewnętrznej ekipy sprzątającej.
Ekipa zajmowała się sprzątaniem toalet i sklepu z pamiątkami, nikt z jej pracowników nie miał prawa wstępu na wybiegi zwierząt.
Pracownik złamał jednak zakaz - wszedł na wybieg tygrysa, przełożył rękę przez ogrodzenie i zaczął go głaskać lub karmić. Rozsierdzone zwierzę złapało 20-letniego mężczyznę za rękę i zaczęło wciągać go przez ogrodzenie.
Czytaj więcej
W Indiach w ciągu roku padło 126 tygrysów, najwięcej od 2012 roku, gdy zaczęto zbierać dane na ten temat.
Świadkiem zdarzenia był pracownik zoo. Próbował zmusić tygrysa do puszczenia intruza, lecz bezskutecznie. Wtedy zdecydował się strzelić.
Eko, przedstawiciel krytycznie zagrożonego gatunku tygrysa malajskiego, zginął. 20-latek z ciężkimi obrażeniami helikopterem został przetransportowany do szpitala.
Eko trafił do Naples ZOO w 2019 roku.
"Jest wspaniałym ambasadorem swojego gatunku. Gdy nasi goście go zobaczą, mamy nadzieję, że go pokochają i zechcą się dowiedzieć, jak pomóc uratować jego kuzynów. Jednym ze sposobów jest rezygnacja z wyrobów zawierających olej palmowy" - napisano na stronie internetowej zoo, gdy zamieszkał tam Eko.
Tygrysy malajskie są gatunkiem na granicy wyginięcia - na wolności żyje mniej niż 200 osobników. Giną z powodu kłusownictwa i utraty siedlisk.