„COP26 dobiegł końca. Oto jego podsumowanie: bla, bla, bla” - napisała Thunberg na Twitterze, nie po raz pierwszy zresztą używają tego zwrotu.

Szwedzka aktywistka stwierdziła, że „prawdziwa praca ma miejsce poza tymi korytarzami”. „I nigdy się nie poddamy” - zapowiedziała.

Porozumienie na COP26 zostało zaakceptowane po wprowadzeniu łagodzących poprawek. Zmiana treści porozumienia klimatycznego została zaproponowana przez Indie w ostatniej chwili i dotyczyła kwestii stopniowego odchodzenia od węgla. Decyzja wywołała skargi państw szczególnie narażonych na skutki zmian klimatu. Zażądały one bardziej konkretnych deklaracji w kwestii zakończenia dofinansowywania paliw kopalnych.

Uczestnicy COP26 przyjęli zobowiązanie do zatrzymania średniego wzrostu temperatury na Ziemi w granicach 1,5 stopnia Celsjusza w stosunku do początku ery przemysłowej i do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Greta Thunberg tymczasem przytoczyła na Twitterze szacunki Climate Action Tracker, aby podkreślić, że świat wciąż jest daleki od takiego celu,

Inni szwedzcy aktywiści, eksperci i politycy wyrażali się o porozumieniu bardziej pozytywnie. Choć np. Karin Lexén, sekretarz generalna Szwedzkiego Towarzystwa Ochrony Przyrody, podkreślała na Twitterze, że ​​„pomimo ważnych kroków do przodu, porozumienie z Glasgow nie jest jeszcze wystarczająco silną reakcją na kryzys klimatyczny”.

Także sekretarz generalny ONZ António Guterres nie krył swego rozczarowania wynikami szczytu. Jak powiedział, „to ważny krok, ale niewystarczający”, więc „nadszedł czas, by przejść na tryb awaryjny”. Jego zdaniem postanowienia ze szczytu są „niewystarczające i pełne sprzeczności”, katastrofa klimatyczna „puka do naszych drzwi”, a „nasza wrażliwa planeta wisi na włosku”.

Czytaj więcej

COP26: Jest porozumienie, ale zapisy mocno złagodzono