Madonna wystąpi z koncertem w stolicy 1 sierpnia na Stadionie Narodowym.
Po raz kolejny ta gwiazda pop wybiera na koncert w Polsce kontrowersyjną datę. Poprzednio w 2009 r. zaśpiewała na Bemowie 15 sierpnia – w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i rocznicę Cudu nad Wisłą, wzbudzając falę protestów środowisk religijnych.
Tym razem jest to data mniej związana z religią, a bardziej z ważnym dla warszawiaków historycznym wydarzeniem – wybuchem powstania warszawskiego. Czy tym razem przeciwko występowi Madonny zaprotestują środowiska kombatanckie?
Powstańcy zbulwersowani...
– Rzeczywiście, bulwersuje nas data tego koncertu, bo jednak tradycyjnie dla wielu warszawiaków ten dzień jest czasem zadumy, spokoju i pamięci o poległych żołnierzach oraz cywilach – mówi nam wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Edmund Baranowski. I zapowiada, że powstańcy chcieliby spotkać się w sprawie tego koncertu z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz. – Pani prezydent jest honorowym członkiem ZPW, więc jest naszym towarzyszem broni. Niech poradzi, co można zrobić.
– Oczywiście takie spotkanie będzie możliwe, gdy pani prezydent wróci z urlopu, więc najwcześniej w przyszłym tygodniu – deklaruje rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.
Ale od prezydenta miasta w tym wypadku niewiele zależy. Chyba że, wzorem meczu Legia – Wisła, służby miasta nie zgodzą się na występ na Stadionie Narodowym (np. ze względów bezpieczeństwa).
– Taka teza w przypadku koncertu byłaby jednak trudna do uzasadnienia – przyznają nieoficjalnie urzędnicy.
Jak wyjaśniają organizatorzy z firmy Live Nation, koncert w Warszawie wynika ściśle z trasy koncertowej Madonny – 29 lipca artystka występuje w Wiedniu, a 7 sierpnia w Moskwie. – Madonna z pewnością nie interesuje się terminarzem polskich świąt, a data koncertu wynika z logistyki – słyszymy.
Powstańcy zastanawiają się zatem, czy dałoby się koncert przełożyć o dzień w jedną lub drugą stronę. A jeśli nie, to ci, którzy zechcą, pójdą najpierw na Powązki, a wieczorem na powstańczy koncert na pl. Krasińskich, a inni pojadą na Pragę na występ Madonny.
... ale kreatywni
– Nie wiem jeszcze, czy będziemy protestować, czy może napiszemy list do pani Madonny z prośbą, by uszanowała nasze święto, uczciła powstanie minutą ciszy i być może zanuciła jakiś powstańczy czterowiersz? – sugeruje Edmund Baranowski. Jaki? Tego na razie nie precyzuje. Ma nadzieję, że koncert gwiazdy rozrywki nie zakłóci jednak atmosfery powstańczych obchodów.
W Internecie natomiast na forach społecznościowych już rozgorzała ostra krytyka. Dużo jest komentarzy w stylu: „Madonna – skandalistka zawsze wybiera taki termin, żeby szokować", „Nie chcemy koncertu! Powstanie dla nas ważniejsze".
Mobilizuje się też Komitet Obrony Wiary i Tradycji Narodowych Pro Polonia, który zapowiadał protest z flagami w czasie poprzedniej wizyty piosenkarki w Warszawie. Ostatecznie skończyło się zaledwie na kilkuosobowej pikiecie ruchu Suwerenność Narodu Polskiego z flagami i transparentem przed lotniskiem na Bemowie. Jak będzie tym razem?