Do skandalu doszło w czasie Światowych wojskowych igrzysk sportowych odbywających się w Chinach.
Wkrótce po zakończeniu biegów okazało się, że biegacze mogli liczyć na niedozwoloną pomoc od widzów, korzystali z oznaczeń i ścieżek przygotowanych przed biegiem, o których wiedzieli tylko reprezentanci Chin - orzekła Międzynarodowa Federacja Biegów na Orientację (IOF).
Uczestnikom zawodów wolno używać jedynie map i kompasów w czasie rywalizacji.
IOF zajęła się sprawą biegaczy po protestach od reprezentantów Rosji, Szwajcarii, Francji, Polski i Austrii.
W efekcie wyniki Chińczyków zostały anulowane a zawodników zdyskwalifikowano.
Organizatorzy odrzucili apelację chińskich sportowców.
Skandal jest wstydliwy dla Chińczyków, którzy organizując 10-dniowe igrzyska w Wuhan (w ich otwarciu wziął udział prezydent Chin, Xi Jinping), chcieli - jak pisze "The Guardian" - "zbudować bliższe więzi między Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą a innymi armiami".
Informacje o dyskwalifikacjach Chińczyków nie są szeroko opisywane w chińskich mediach - w odróżnieniu od eksponowanych w niedzielę informacjach o sukcesach zawodników uczestniczących w biegach na orientację.