- Podczas treningu operatorów bezzałogowych statków powietrznych jednej z jednostek wojskowych na poligonie w Nadarzycach zaginął samolot FlyEye – informuje ppłk. Artur Goławski, rzecznik Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Do zaginięcia nieuzbrojonej maszyny doszło na początku tygodnia, ale armia podała ją dopiero w piątek. Incydent miał miejsce kilkanaście minut po starcie, nad lotniskiem w Nadarzycach koło Bornego Sulinowa. Znajduje się tam lotnisko i Centralny Poligon Lotniczy, który obejmuje obszar 8 tysięcy hektarów (obejmuje północną część Wielkopolski oraz południową Zachodniopomorskiego).
Z wstępnych informacji wynika, że dron odleciał w kierunku północno-wschodnim, czyli w stronę Bornego, Szczecinka i Czarnego.
Maszyna jest poszukiwana przez wojskowych. - Ponieważ nikt nie zgłosił znalezienia bezzałogowca, ani wyrządzenia przez niego szkody, zakładamy, że samolot wylądował z dala od siedzib ludzkich, być może w terenie lesisto-jeziornym - wyjaśnia ppłk. Goławski.
Ze względu na trudne warunki terenowe (obszar leśny i bagnisty), żołnierze odradzają poszukiwania maszyny na własną rękę.
W przypadku znalezienia maszyny wojskowi radzą, aby nie dotykać aparatu, ponieważ incydent będzie badała komisja wypadków lotniczych. Należy tylko określić położenie geograficzne obiektu (GPS) i zadzwonić na numer alarmowy 112 lub wezwać patrol policji. Funkcjonariusze policji skontaktują się z przedstawicielami grupy poszukiwawczej z Bazy Lotniczej.
Jak informuje rzecznik DGRSZ z odczytu danych z systemu kierowania wynika również, że „prawdopodobną przyczyną zdarzenia była awaria zespołu napędowego – dokładną przyczynę poznamy po znalezieniu aparatu" - Jesteśmy przekonani, że znajdziemy zaginiony samolot - dodaje ppłk Goławski.
Wojsko wykorzystuje drony od 2010 r. m.in. do obserwacji i namierzania celów. Znalazły się one w wyposażeniu jednostek wojskowych w czasie misji w Afganistanie.
Zaginiony bezzałogowiec ma zasięg kilkudziesięciu kilometrów. Jest wykonany z kompozytów, waży około 10 kilogramów, rozpiętość skrzydeł to niemal 4 metry. Może on latać na wysokości kilku kilometrów. Maszyna taka może startować z ręki. Jeden bezzałogowiec kosztuje około 100 tys. zł.