Dyrektorzy dwóch placówek medycznych w województwie lubelskim, szpitala w Lubartowie i Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, zdecydowali, że od przyszłego roku nie będą już prowadzili oddziałów ratunkowych.
dało czas na dostosowanie jednostek do nowych wymagań do końca 2011 r. Ich spełnienie jest jednak tak kosztowne, że nie wszystkie szpitale na to stać. Tak jest właśnie w Lublinie i Lubartowie.
Dla szpitala w Lubartowie problemem jest zorganizowanie stanowiska dekontaminacyjnego (do odkażania organizmu) na oddziale ratunkowym. Kosztuje ono ok. 7 – 8 tys zł. SOR w Lubartowie ma także inne braki, nie ma mianowicie oddzielnego wejścia dla pieszych, zamykanego i otwieranego automatycznie wjazdu przelotowego dla karetek, bezprzewodowego przywoływania osób. Niewystarczająca jest także ilość sprzętu medycznego i źródeł tlenu, powietrza i energii elektrycznej.
– Spełnienie tych warunków to duże koszty dla szpitala, ponieważ już samo zapewnienie oddzielnego wejścia dla pieszych wymaga przebudowy placówki. Dlatego zaakceptowaliśmy likwidację tego SOR – mówi Renata Krzyszycha, dyrektor Wydziału Zdrowia w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie.
Przyczyną likwidacji SOR w Lublinie jest natomiast jego niedofinansowanie.
– Nie opłaca się nam prowadzić oddziału ratunkowego, ponieważ dostajemy za mało pieniędzy z NFZ na dobową gotowość do udzielania pomocy – twierdzi dyrektor Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie.
W środowisku medycyny ratunkowej od lat mówi się, że te usługi są niedofinansowane.
– NFZ płaci nam tylko za gotowość do udzielania pomocy. Dostajemy więc 16 tys. zł za dobę, a powinniśmy 35 tys. zł, ponieważ przyjmujemy codziennie aż 120 pac- jentów – mówi Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, w którym również działa SOR.
Zgodnie z wymaganiami Światowej Organizacji Zdrowia jeden SOR powinien przypadać na populację liczącą od 150 do 300 tys. mieszkańców.
Czytaj także w serwisach:
»
»
»
»