Mieszkańcy strefy płatnej w Szczecinie za zryczałtowaną opłatę (48 zł za pół roku i 96 zł za rok) mogą w niej parkować, ale wyłącznie na ulicy, przy której są zameldowani na stałe, albo na którejś z ulic przyległych. Nazwę ulicy potwierdza plakietka. Tak zdecydowała Rada Miasta Szczecina w uchwale 2012 r. w sprawie ustalenia strefy płatnego parkowania. Mimo dwukrotnej modyfikacji (w 2013 i 2014 r.) zachowane zostały przepisy regulujące uprawnienia stałych mieszkańców strefy.
Gmina ma swobodę
Kilkoro zainteresowanych, wśród nich Juliusz i Alicja P., złożyło skargi do sądu. Uprawnienia do parkowania tylko na jednej, wybranej ulicy (zamieszkania lub przyległej) uznali za iluzoryczne. Ulice w strefie to centrum miasta z ogromną liczbą obiektów użyteczności publicznej, handlowych i gastronomicznych. Znalezienie wolnego miejsca przy jednej tylko ulicy jest prawie niemożliwe. Większość mieszkańców została więc zmuszona do wykupienia pełnopłatnych abonamentów na całą strefę za 750 zł na pół roku i 1,5 tys. zł za rok. Lepszym rozwiązaniem – racjonalnym i chroniącym interes mieszkańców strefy – byłby podział na kwartały.
Rada argumentowała, że zryczałtowane opłaty nie muszą być powiązane z możliwością postoju w całej strefie.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie orzekł, że gmina ma swobodę w wyznaczaniu stref płatnego parkowania i wysokości opłat w tych strefach. To, czy miejscem parkowania za zryczałtowaną opłatą jest ulica miejsca zamieszkania, ulica pobliska, kilka ulic, kwartał, podstrefa czy cała strefa – pozostaje wyłącznie do jej uznania.
Interes mieszkańców
WSA błędnie przyjął, że Rada Miasta mogła w granicach opłat ryczałtowych ograniczyć możliwość parkowania do jednej tylko ulicy – zarzucił Janusz P. w skardze kasacyjnej. Interes mieszkańców nie został prawidłowo zabezpieczony – stwierdził – co narusza ustawę o samorządzie gminnym.
NSA (sygn. akt I OSK 2343/14) uznał jednak, że sąd I instancji wnikliwie rozważył wszystkie aspekty sprawy i legalność uchwały. W ocenie NSA nie narusza ona ustaw o samorządzie gminnym ani o drogach publicznych. – Gdyby można było parkować w całej strefie za ryczałtową opłatą, ograniczyłoby to prawa innych posiadaczy pojazdów – powiedziała sędzia Izabella Kulig-Maciszewska. – Miejsc parkingowych nie wystarcza dla wszystkich, tak więc chociaż mieszkańcy strefy muszą być w jakiś sposób uprzywilejowani, gmina musi przyjąć rozwiązania, które uwzględniają nie tylko ich interes.
Opinia dla „Rz"
Krzysztof Izdebski, ekspert Sieci Obywatelskiej Watchdog
Przyjmuję argumenty NSA w kontekście interesu publicznego, który przemawia za ograniczeniem ruchu pojazdów w centrach miast. Pozostaje jednak niedosyt dotyczący określenia wzajemnych relacji między mieszkańcami a miastem. Przedstawia ono ofertę, z której nie może się wywiązać. Jest to więc relacja martwa: dajemy możliwość tańszego parkowania, ale w istocie jej nie dajemy, gdyż brakuje miejsc postojowych. Rozczarowanie mieszkańców jest oczywiste, zwłaszcza tych mieszkających przy stosunkowo krótkich ulicach. Może więc należałoby pomyśleć o alternatywnym rozwiązaniu, które wprowadziłoby możliwość zniżkowego postoju w określonym promieniu od miejsca zamieszkania.