Tytułowy „zamek" jest zakładem karnym o zaostrzonym rygorze. Od kilku lat Eliza Proszczuk odwiedza przebywające tam kobiety i prowadzi z nimi działania artystyczne, które zainspirowały ją do rozpoczęcia związanego z tym tematem doktoratu.
– Zrozumienie tego szczególnego miejsca, jakim jest więzienie, zajęło mi prawie trzy lata– opowiada Eliza Proszczuk. – Chciałam dotrzeć do człowieka, poznać jego historię, zrozumieć, dać coś od siebie i otrzymać coś w zamian. Ze swojej strony chciałam obdarować skazane wolnością, którą daje mi sztuka. Wolnością, czyli tym czymś, co posiadam, a im tego brakuje.
Na wystawie w CSW dominują maskotki. Symbolizują coś miłego i odpychającego zarazem, bo choć można się do nich przytulić nie zastąpią ciepła bliskich osób, które skazane musiały opuścić. Kobiety zamknięte w więzieniu próbują wykreować namiastkę wolności, uciekają w świat fantazji – chociażby opowiadając bajki i zakładając zrobione przez siebie maski.
Kolorowe zabawki mają przełamać ponury, więzienny nastrój, ale coś jest tu nie tak – niektóre zabawki są pozlepiane, tworzą karkołomne konstrukcje. Barbie nie ma oczu, a przytulanka – suwak zamiast ust.
Tuż przy wejściu wiszą natomiast trzy kombinezony obszyte maskotkami. Na jednym z filmów widzimy, jak ubrane w nie kobiety chodzą po klaustrofobicznym, więziennym spacerniaku.
– To miejsce okazało się bardzo przygnębiające, małe, a do tego od góry zabezpieczone siatką. Jedna z bohaterek filmu opowiadała mi, że w ogóle nie wychodzi na spacery. Nienawidzi ich. Woli zostać w celi i spacerować na wolności, w swojej wyobraźni – mówi Eliza Proszczuk. – Dziewczyny nie znoszą też szarych więziennych mundurków. Szukają pretekstu, żeby założyć coś innego, dlatego wpadłam na pomysł, że przyniosę im wojskowe uniformy, czyli coś w czym można się schować, ale i coś, co zabezpiecza zarazem.
Początkowo w projekcie uczestniczyło więcej kobiet, wspólnie obszywały kombinezony maskotkami. W końcu zostały trzy.
– Później zwierzały mi się, że chciałyby w nich gdzieś pójść, choćby do dyrektora – opowiada artystka. – Dlatego wyszłyśmy na spacerniak.
Eliza Proszczuk podkreśla, że zależało jej na tym, by skazane sprowokować do zabawy, by choć na chwilę mogły się zapomnieć, poczuć radość i dziecięcą swobodę.
– Chciałam wyzwolić często te elementy naszego życia, które tylko dziecko potrafi dzisiaj traktować poważnie. Więzienie okazało się miejscem, gdzie stało się to możliwe. Radość z najprostszych rzeczy, zwykłe emocje, prostota zwykłych sytuacji, być może są to najważniejsze z najtrudniejszych do zarejestrowania na taśmie filmowej efektów mojej pracy w więzieniu.
- Z dziewczynami bardzo się zżyłyśmy i zaprzyjaźniłyśmy się - dodaje.
„Dziewczyny z Zamku" można oglądać w CSW do 7 grudnia.
Edyta Borkowska
Eliza Proszczuk (ur. 1980, Białystok), mieszka i pracuje w Warszawie. Ukończyła Wydział Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (2000 - 2006), a w latach 2007 - 2009 studiowała w Akademii Sztuk Pięknych Post St. Joost w Den Bosch, w Bredzie na Wydziale Visual Arts. Od 2011 roku pracuje na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Scenografii i Nowych Mediów.
Wystawa "Dziewczyny z Zamku" jest częścią cyklu promujące go młodych artystów Bank Pekao Project Room.
Autorka projektu „Dziewczyny z Zamku": Eliza Proszczuk.
Zdjęcia: Jacek Taszakowski, Eliza Proszczuk, Julia Krywicz.
Montaż Marcin Góralski.
Reżyseria: Eliza Proszczuk.
Bohaterki projektu: Małgorzaty, Elżbiety i Moniki.
Kurator: Marek Goździewski.
Koordynacja: Katarzyna Tomczak-Wysocka