Reklama

Czy Morawieckiemu uda się przejąć inicjatywę?

Planowana na sobotę, na 12:00 debata telewizyjna typu "townhall" - w której premiera Mateusz Morawiecki ma przez kilkadziesiąt minut rozmawiać z zaproszonymi gośćmi i odpowiadać na pytania - to najpoważniejszy sygnał, że rząd i jego zaplecze dostrzega problem, o którym wielokrotnie pisaliśmy w "Rzeczpospolitej".
Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Reklama

Chodzi o utratę politycznej inicjatywy i konieczność reagowania na kolejne wydarzenia, zamiast nadawania tonu i własnej agendy. Jednak jedno wydarzenie samo w sobie, nawet jeśli uda się je dobrze przygotować i przeprowadzić, nie będzie żadnym przełomem.

Jak wynika z naszych rozmów, sobotni "townhall" ma być zaledwie początkiem serii podsumowań ostatnich trzech lat rządów PiS. Pytanie jednak, czy premier Morawiecki ma coś nowego do powiedzenia, poza podkreślaniem sukcesów w walce z "mafiami VAT-owskimi", wprowadzeniem przez PiS programów socjalnych i opowieściami o opozycji, która nie ma nic do powiedzenia. Doświadczenia poprzedniej kampanii pokazały bowiem, że nawet świetna oprawa konwencji, spotkań czy wydarzeń nie przynosi żadnego sukcesu, a co najwyżej przychylne komentarze wąskiego grona ludzi, którzy w Warszawie potrafią takie rzeczy docenić. Okazał się jednak - co na łamach "Rzeczpospolitej" jako pierwszy dostrzegł dr Marek Migalski - że przesłanie premiera Morawieckiego nie rezonuje w chwili, gdy opozycja zmieniła wybory samorządowe w starcie o polityczną przyszłość Polski, a nie o nowe kilometry dróg. Innymi słowy, przy niedostosowanej do rzeczywistości strategii, nawet najlepsze opakowanie nie mogło w żaden sposób pomóc.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama