Zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie, Robert Myśliński - odnosząc się do artykułów "Przetrącone śledztwo" oraz "Lewe faktury, audi szefa ABW i bunt prokuratorów", w specjalnym komunikacie napisał, że zgodnie z regulaminem wewnętrznego urzędowania jednostek prokuratury, prokuratura "była uprawniona do odebrania prokuratorowi Andrzejowi Piasecznemu prowadzonych przez niego postępowań przygotowawczych".
Zaznaczył, że decyzja o tym mogła mieć formę ustną i nie wymagała uzasadnienia. "Podyktowana była jedynie względami merytorycznymi" - stwierdził. Prokurator Myśliński stwierdził, że "prokurator okręgowy oraz jego zastępcy mają prawo i obowiązek na bieżąco oceniać pracę podległych prokuratorów i kształtować zakres ich obowiązków w celu optymalnego wykorzystania ich wiedzy i doświadczenia zawodowego. Praca prokuratora Andrzeja Piasecznego została oceniona przez prokuratora Ryszarda Rogatko oraz jego zastępcę prokurator Małgorzatę Adamajtys odmiennie niż to przedstawiono w treści (...) publikacji prasowych" - podkreślił.
Z kolei Krzysztof Bondaryk poinformował, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie wykonywała w śledztwie ws. Ery żadnych czynności.
Jako szef ABW nie posiadałem żadnej wiedzy o wspomnianym postępowaniu przygotowawczym, w tym: o kierunkach śledztwa, zamiarach prokuratury i poszczególnych jej czynnościach i etapach postępowania - napisał Bondaryk i dodał, że "nieprawdziwe są insynuacje autorów, iż miał jakikolwiek wpływ na toczące się postępowanie i decyzje kadrowe w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie". Szef ABW stwierdził też, że nieprawdziwe są insynuacje, jakoby w postępowaniu z byłym pracodawcą (Polską Telefonia Cyfrową) naruszył jakiekolwiek normy prawne.