Dogmatyczne przestrzeganie zasad nie może godzić w potrzeby, oczekiwania i interesy najwyżej usytuowanych w hierarchii państwowej osób – napisał szef Biura Ochrony Rządu.

Było to poparcie skargi oficera BOR na załogę samolotu, która domagała się przestrzegania zasad postępowania w przypadku zapalenia się czerwonej lampki kontrolnej. "Borowik", zapewne spec od międzynarodowego prawa lotniczego i zaprawiony lotnik, stwierdził, że „pogoda była ładna, lot wyrównany, a lampka kontrolna paliła się bez powodu”.

Nie ma czegoś takiego, jak „palenie się czerwonej lampki bez powodu”, zawsze są powody. Nawet jeżeli istnieje tylko potencjalne zagrożenie, to jest to powód, by ta lampka się paliła. Sytuację ocenia dowódca samolotu, a nie funkcjonariusz BOR - wyjaśnił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” pilot Tu-154M

Postawa BOR nie po raz pierwszy budzi zastrzeżenia. I coś nam się wydaje, że pod tym kierownictwem - nie po raz ostatni.

 

Sprostowanie

Źródłem informacji zamieszczonych na portalu rp.pl w materiale pt. "Szef BOR żądał nieprzestrzegania przepisów?" z 30 czerwca 2011 r. jest "Nasz Dziennik", a nie jak mylnie wskazano wcześniej portal niezależna.pl. Za pomyłkę przepraszamy.

Redaktor prowadzący serwis wsieci.rp.pl

Krzysztof Feusette