Grzegorz Schetyna w rozmowie z dziennikarzami stwierdził wprost:
Szef MSZ zawsze występuje w imieniu rządu, także premiera, nie tylko swoim własnym.
I dodał, że to:
Premier mówi ustami szefa MSZ. To jest przedstawiciel rządu odpowiedzialny za politykę zagraniczną. To jest głos nie tylko szefa MSZ, ale całego rządu. To jest oczywiste.
Tymczasem rzecznik rządu Paweł Graś powiedział w radiowej Trójce, że wystąpienie Sikorskiego to nie było oficjalnym stanowiskiem rządu. Jak zaznaczył, oficjalne stanowiska rządu komunikuje premier. Graś podkreślił, że wystąpienie na forum Deutsche Gesellschaft für Auswärtige Politik e.V. miało charakter „nieformalny” i było jedynie „zaproszeniem do debaty”. Przyznał jednak, że przemówienie ministra było konsultowane z premierem.
Słowa Schetyny potwierdzają intuicję wielu komentatorów i internautów, że premier nie przypadkowo pominął w expose sprawy zagraniczne, pozostawiając je Sikorskiemu. Przypomnijmy, że „Rzeczpospolita” przed kilkoma tygodniami ujawniła depeszę (pochodzącą ze zbioru Wikileaks), w której ambasador Wiktor Ash osobiście relacjonuje Waszyngtonowi rozmowę z Donaldem Tuskiem. Premier miał stwierdzić wprost, że w pełni ufa i powierza prowadzenie spraw zagranicznych Sikorskiemu.
Były marszałek Sejmu pytany, czy 14 grudnia jako termin sejmowej debaty nad polityką zagraniczną nie jest zbyt odległy (Donald Tusk zwrócił się w tej sprawie do marszałek Ewy Kopacz), odpowiedział:
Nie. Uważam, że w takim sprawach trzeba mówić delikatnie, ale uważnie. Należy mieć czas i dystans. Nie można tworzyć w polityce zagranicznej poletka do kłótni i sporów, do rozgrywania konfliktów wewnętrznych. (…) Potraktujmy te tygodnie, miesiące jako okazję, aby zbudować polskie stanowisko w tej sprawie.
Pierwszy wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej ocenił, że wizja Niemiec jako przewodniej siły UE:
Jest bardzo ciekawa. Bardzo twardo postawiona, ale po to, by wywołać debatę. Wszystko jest dyskusyjne i otwarte. Minister Sikorski niczego nie zamyka. Otwiera rozmowę na trudny temat
I dodał, że oczekuje teraz od premiera dalszej inicjatywy i pójścia tropem, który wyznaczył szef MSZ. Już bardziej Tuska rozsierdzić nie można.