Minister Sikorski właśnie przyznał, że konsultacje społeczne w sprawie ACTA miały się odbyć, ale się nie odbyły, bo jakiś anonimowy urzędnik zawalił. Oj tam, oj tam, ACTA i tak trzeba było podpisać. Stadion Narodowy kosztował krocie, jest niedorobiony, dach mu się zimą nie zamyka i nie ma parkingu. Oj tam, oj tam, ale ładnie wygląda, a przecież jakoś trzeba było go zbudować.
Niestety, jak zauważa Warzecha, przykłady na tym się nie kończą.
Politycy PO zapewniali, że tylko oni wynegocjują dla Polski w następnym unijnym budżecie 300 miliardów, ale teraz twierdzą, że to przecież była jedynie kampania wyborcza. Oj tam, oj tam, w kampanii różne rzeczy się obiecuje, a przecież jakieś pieniądze w końcu dostaniemy.
Publicysta nie oszczędza niczego…
Na Euro 2012 mieliśmy mieć nowiutkie skończone drogi, ale mieć nie będziemy. Oj tam, oj tam, będziemy mieli drogi przejezdne, a przecież o to chodzi, aby jakoś przejechać. Nowe drogi miały zresztą zwiększyć bezpieczeństwo zamiast fotoradarów, ale to właśnie fotoradarów będzie więcej. Oj tam, oj tam, to ludzie wolniej będą jeździć i dobrze.
… i nikogo:
BOR zawalił sprawę w Smoleńsku, ale jego szef dostał awans. Komisja Millera twierdziła, że gen. Błasik był w kokpicie, ale go tam nie było. Oj tam, oj tam, jakie to ma znaczenie, skoro i tak wszyscy nie żyją?
A jaki z tej powiastki morał?
Jak widać, „oj tam, oj tam” pełni w polskiej polityce okresu rządów PO rolę zasadniczą i fundamentalną. A że może to nie jest sprawa najważniejsza i mógł ten felieton być o czymś innym? Oj tam, oj tam…
Nic dodać, nic ująć, trafione w dziesiątkę.