Posłowie Ruchu Palikota nie mają o swoich sejmowych kolegach dobrego zdania (i vice versa). Poseł Artur Dębski mówi:
Jestem przekonany, że każdy przechodzień, którego mijamy, codziennie może zastąpić 80 proc. ludzi, którzy tu siedzą. Bez problemu.
Robert Biedroń narzeka na powszechne wśród polityków hipokryzję, zakłamanie i udawanie:
Mimo że się znamy i ze sobą rozmawiamy w kuluarach, to gdy wychodzimy na mównicę sejmową, zaczynamy grać, jesteśmy jakimiś aktorami. Też zaczynam w to wchodzić i tego się bardzo boję.
Przemysław Wipler z PiS narzeka na debaty:
Jest co do zasady taki wojskowy, obozowy podział: "My mamy większość, wy mniejszość i was przegłosujemy, więc po co rozwijać dyskusję?"
Pozytywy? Zdaniem Wiplera:
Parlamentarzyści wszystkich partii dużo lepiej wypadają w kontakcie bezpośrednim niż w takim wizerunku, obrazie medialnym.
Przypominamy, że w czasie stu dni od zaprzysiężenia Sejm obradował przez 16 dni. Strach pomyśleć, co posłowie będą mówić o sobie za rok...