Sejm zdecydował, że nie będzie się zajmował bliźniaczymi projektami SLD i Ruchu Palikota o tzw. związkach partnerskich, gdyż rządząca PO chce poczekać do jesieni na własny projekt.
Janina Paradowska szuka winnych tej sytuacji. Podczas wywiadu z Januszem Palikotem w TOK FM zaatakowała przewodniczącego Ruchu Palikota:
Pan Robert Biedroń, poseł sprawozdawca, swoim mało odpowiedzialnym zachowaniem tak psuje klimat wokół tej ustawy, że ona nie jest traktowana jako ustawa o związkach partnerskich, tylko o związkach homoseksualnych.
I ubolewała:
Jako taka nie będzie akceptowana przez znaczną część społeczeństwa. Czy wam naprawdę zależy na uchwaleniu tej ustawy?
Palikot się żachnął:
Niech pani nie żartuje!
Paradowska obstaje jednak przy swoim:
Mówię zupełnie poważnie.
Po czym dodała, że lepszym rozwiązaniem byłaby zmiana posła sprawozdawcy, np. na Ryszarda Kalisza (posła SLD, który jednak wystąpił obok Palikota w Sali Kongresowej, gdy zaczął on tworzyć własną partię). Dziennikarka nie ustępowała:
Nie wiem, dlaczego się upieracie. To jest mało poważne. Szkodzicie sprawie.
Palikot się bronił:
To była sugestia SLD, żeby projekt ustawy prezentował Biedroń
Paradowska pomstowała:
A w tej chwili ja nie mam wrażenia, że rzecz jest traktowana poważnie. Raczej chodzi o to, żeby wywoływać te serie awantur, jakie wywołuje poseł Biedroń
Palikot znów przerzucił odpowiedzialność:
A moim zdaniem winna jest raczej obłuda i kunktatorstwo Platformy. Nie róbmy z Biedronia odpowiedzialnego za kryzys wokół tej ustawy.
Jak państwo sądzą - to już trwały rozpad pożycia czy tylko kłótnia w rodzinie, pardon, w związku partnerskim?