Publicysta "Uważam Rze" Piotr Zaremba na swoim blogu w portalu wpolityce.pl przedstawia bilans rozgrywki wewnątrz koalicji:
Naturalnie Stanisław Kalemba, nie lubiący liberałów, "prawicowy" chłop z Wielkopolski, nie jest jako minister rolnictwa sukcesem Platformy. Scenariusz miał być inny.
Po pierwsze, Tusk chciał dłużej potrzymać PSL w niepewności, kontrolując i "czyszcząc" resort. A po drugie, wymyślił jako kandydata na nowego ministra Jarosława Kalinowskiego, od wieków konkurenta Pawlaka, dziś europosła. Kandydatem rezerwowym był Władysław Kosiniak-Kamysz, inny "cywilizowany ludowiec", obecnie minister pracy. Gdy niedawno zastąpił Jolantę Fedak na stanowisku ministra pracy, okazał się gorliwym wykonawcą woli premiera.
Jednak, jak pisze publicysta, "Pawlak się postawił" i plany premiera spaliły na panewce. Tusk musiał ustąpić, gdyż:
Debata o przewinach ludowców stała się przecież szybko debatą o personalnej polityce całej koalicji. I to Platforma straciła w pierwszym rzędzie w sondażu OBOP przeprowadzonym już w cieniu afery taśmowej. Spadła o całe 5 punktów.
Zdaniem Zaremby, Tusk niekoniecznie nie wygrywając całej stawki nie ugrał przy okazji afery taśmowej swego:
Ludowców jednak przeczołgano (choć nie tak, jak politycy PO przez moment chcieli). Pokazano im, że ich władza nad agencjami i spółkami nie jest wieczna, powinni więc się wystrzegać większej samodzielności. Pawlaka podejrzewano, że jest na gorącej linii z rywalem Tuska w Platformie Grzegorzem Schetyną. Wątpliwe, aby po tej lekcji ostrożny lider PSL ryzykował podobne gry.
Autor zauważa:
De facto pomagając Pawlakowi pozbyć się jednak Sawickiego, Tusk mógł zaskarbić jego wdzięczność. Ich wzajemna relacja będzie teraz miała coś z charakteru starego małżeństwa – między miłością i nienawiścią, walką o dominację i przywiązaniem.