Tomasz Lis nie widzi dysonansu. Zresztą żadnych oporów by oczerniać zmarłych nie ma. Nie omieszka przywalić „kultowi” Kazimierza Deyny:
Kultu by nie było, gdyby Deyna dobrze skończył. Legenda ma jednak solidny fundament. Deyna się stoczył i rozpił.
Z wywodów najlepiej bodaj opłacanego prowadzącego w historii Telewizji Polskiej (w upadłości) dowiadujemy się, że także:
Po 1989 roku historia nie obchodziła się łaskawie z naszą tradycją i naszymi ideałami. Bóg jakby się od nas odwrócił, pozbawiając nas ekskluzywnego tytułu największej i najbardziej wyjątkowej ofiary. Czasem - jak przy okazji wielkiej po wodzi - zerkał na nas łaskawiej, ale szybko się odwracał. Jakby to powiedzieć... Z nie ba spadła nam dopiero smoleńska kata strofa. A więc jednak największe tragedie zdarzają się właśnie nam! A więc jednak jesteśmy Chrystusem narodów!
Stąd wniosek:
Ideałem piękna jest u nas piękna klęska. Weźmy pomnik i hasło „Gloria victis". Chwała zwyciężonym. To parafraza hasła „Vae victis" - biada zwyciężonym. W Polsce najwięcej jest jednak innych pomników – biada zwycięzcom (…) tylko klęska daje szansę przeżycia patriotycznej ekstazy, a gdy klęska jest kompletna, absolutna i doskonała, ekstaza jest też cudownie ekstatyczna.
Klęska jest więc naszym największym narodowym afrodyzjakiem. Nie pozwólmy jej sobie odebrać! Nie pozwólmy też zniszczyć naszego zamiłowania do klęski tym, którzy z arogancji, próżności, pychy i narcyzmu pragną sukcesu, a szczególnie tym, którzy bezczelnie go odnoszą.
A propos psecyficznie rozumianych przez Lisa afrodyzjaków. W redagowanym przez siebie tygodniku znajdujemy na poczesnym miejscu tekst, który sam siebie tak przedstawia:
Na pieska
Chodzi o to, by robić „to” publicznie, na oczach przechodniów. Na tym właśnie polega dogging, nowa wakacyjna pasja Polaków.
To, co robi
publicznie, na oczach Polaków, najwidoczniej z niekłamaną pasją Tomasz Lis, nie wiemy nawet jak nazwać. Gdyż zdecydowanie żadne zwierze nie zasłużyło by jego mianem dla nazwania tego się posługiwać.
Oburzenia kolejnym przekroczeniem ostatniego już chyba Rubikonu nie kryje Tomasz Terlikowski, publicysta często goszczący na łamach „Rzeczpospolitej”, a przede wszystkim naczelny „Frondy”. Na jej portalu bezkompromisowo komentuje:
Co w zamian patriotyzmu? Seks na pieska na cmentarzu (…)
Po takich tekstach trudno nie zgodzić się z Piotrem Zarembą, który stwierdza, że w zamian za patriotyzm lewica proponuje nam nihilizm. A ja bym powiedział mocniej. Zamiast patriotyzmu dają nam w zamian dogging. I jest wielką zasługą Lisa, że jasno to pokazał.
Terlikowski więcej mówi w komentarzu wideo: