Reklama

Niemowlęcy deficyt zaufania

Zburzenie środowiska, w którym dziecko funkcjonuje, i które jest dla niego przewidywalne, w każdym przypadku jest wydarzeniem ogromnie stresującym - mówi Marta Pałuba, psycholog dziecięcy

Publikacja: 18.06.2013 02:09

Niemowlęcy deficyt zaufania

Foto: archiwum prywatne

Rz: Półroczne dziecko odebrano tymczasowo matce i nie może ono do niej wrócić, bo sędzia jest na urlopie. Jak mogą na niemowlę wpłynąć takie drastyczne zmiany – miejsca zamieszkania i otoczenia?

Marta Pałuba:

Zburzenie środowiska, w którym dziecko funkcjonuje, i które jest dla niego przewidywalne, w każdym przypadku jest wydarzeniem ogromnie stresującym. W przypadku niemowląt w pierwszym roku życia posiadanie stałego opiekuna, który nauczy się rozpoznawać potrzeby dziecka – a te dzieci nie potrafią się komunikować w inny sposób niż przez płacz albo grymasy – powoduje, że w przyszłości mogą one (choć nie muszą) mieć spore trudności w nawiązywaniu bliskich relacji, zaufania do siebie i do innych.

Dlaczego?

Nasze życie jest oparte na relacjach społecznych, a to głównie w pierwszym roku życia uczymy się tego, jak obdarzać zaufaniem drugą osobę. Więc jeśli dziecko jest przerzucane z kąta w kąt, to powstaje spory deficyt zaufania, którym potem będzie trzeba się zająć, aby wypracować u dziecka poczucie bezpieczeństwa.

Reklama
Reklama

A jak to wygląda u starszych dzieci?

Ze starszymi dziećmi jest inaczej, choć nie powiedziałabym, że lepiej – to złe słowo. One mają już swoje doświadczenia w budowaniu relacji, jednak problem oderwania od środowiska, do którego są przywiązane, pozostaje. Od tego, kto się dzieckiem potem zajmuje i jaką opiekę dziecku zagwarantowano po wyprowadzeniu go z jego środowiska, zależy, jak później będzie ono funkcjonować.

W jaki sposób wytłumaczyć dziecku, co tak naprawdę się dzieje?

Nie da się wytłumaczyć dziecku, dlaczego zabiera się je od mamy i taty. Dla malucha rodzic jest autorytetem, bez względu na to, jaki jest w rzeczywistości i jak funkcjonuje. Zamiast skupiać się na tłumaczeniu, ważniejsze jest, żeby dziecku zapewnić miejsce, w którym będzie mogło wyrazić swoje uczucia, a obok będzie osoba, która się tymi uczuciami zaopiekuje.

To pomoże?

Chodzi o to, by dziecko nie miało poczucia porzucenia i osamotnienia. Jeżeli dzieci trafiają do ośrodka, gdzie takich maluchów jest sporo, i tylko jeden opiekun, to wiadomo, że nie będzie on w stanie zagwarantować każdemu z nich poczucia spokoju. To się przekłada potem na trudności z zaufaniem innym i budowaniem prawidłowych relacji. W konsekwencji takiemu człowiekowi trudno jest stworzyć stały związek, nawiązać przyjaźń i w ogóle wchodzić w relacje międzyludzkie.

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Najważniejsze pytanie dotyczące programu SAFE i bezpieczeństwa Polski
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Estera Flieger: Pierwsza dama idzie sama. Czy Marta Nawrocka ma obowiązek podobać się feministkom?
Publicystyka
Estera Flieger: Dlaczego Donald Trump boi się Bad Bunny'ego? Bo rap z Portoryko roztapia ICE
Publicystyka
Roman Kuźniar: Ekosfera Epsteina wobec wojny Rosji z Ukrainą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama