130 krajów świata uzgodniło przełomowe porozumienie o minimalnym opodatkowaniu zysków międzynarodowych koncernów: mają płacić 15-proc. daninę i to tam, gdzie prowadzą biznes, a nie w rajach podatkowych. Pod umową nie podpisały się jednak Węgry, które obawiają się, że zawali się ich model rozwoju oparty na przyciąganiu zagranicznych inwestorów wyjątkowo korzystnymi warunkami fiskalnymi (np. CIT równy 9 proc.).
Ponieważ w Unii decyzje w sprawach finansowych wymagają jednomyślności, budowany od lat globalny kompromis może się zawalić. Co prawda podpisu pod umową nie chce też złożyć Irlandia i Estonia, ale postawa Budapesztu wzbudza w Brukseli szczególną irytację, bo wpisuje się w długą serię blokowania inicjatyw Wspólnoty. O ile można się spodziewać, że Dublin i Tallin w końcu pójdą na kompromis (jak to zrobiła Polska parę dni temu), to za postawę Orbána nikt nie ręczy.