Reklama

Emerytury, czyli Andrzej Duda przeciw swojej partii

Prezydent poszedł na rękę PiS, organizując referendum? Tak. Ale w kluczowej kwestii dotyczącej wieku emerytalnego postąpił wbrew własnemu ugrupowaniu.

Aktualizacja: 24.08.2015 18:18 Publikacja: 23.08.2015 22:04

Foto: Fotorzepa/Roman Bosiacki

Kiedy we wtorek prezydent spotkał się z inicjatorami trzech referendów, które odrzuciła za swych rządów Platforma Obywatelska, była wśród nich także kandydatka na premiera z PiS Beata Szydło.

O ile leśnicy namawiali prezydenta na referendum w sprawie zakazu prywatyzacji lasów, a rodzice małych dzieci – na powrót do wieku szkolnego siedem lat, o tyle Szydło była głównie rzeczniczką projektu referendum w sprawie wycofania reformy podnoszącej wiek emerytalny do 67 lat. Potencjalna pani premier z PiS przyniosła swemu przyjacielowi prezydentowi propozycję pytania. Brzmiało ono: „Czy jest Pani/Pan za przywróceniem powszechnego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?".

Dla PiS tak zadane pytanie byłoby wymarzoną amunicją polityczną, bo w kampanii wyborczej – zlewającej się z referendalną – Platforma musiałaby bronić podwyższonego wieku emerytalnego, co jest z góry skazane na porażkę.

W czwartek wieczorem prezydent zarządził referendum dotyczące wspominanych trzech kwestii, a w piątek skierował odpowiedni wniosek do Senatu, który musi się na to zgodzić. Leśnikom pytania prezydent nie zmienił, rodzicom sześciolatków również. Zmienił za to, i to fundamentalnie, pytanie zaproponowane przez PiS. W wersji przesłanej senatorom brzmi ono: „Czy jest Pan/Pani za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy?". A to dowód na woltę Dudy w sprawie emerytur, która wisiała w powietrzu od jego wygranej w wyborach prezydenckich.

W kampanii wyborczej Andrzej Duda mówił tak jak PiS – o przywróceniu wieku emerytalnego 65 lat dla mężczyzn oraz 60 lat dla kobiet. Jednak po wyborach tak mówić przestał, przebąkując o wprowadzeniu nowego kryterium – stażu pracy.

Reklama
Reklama

Różnica jest fundamentalna. Według nieoficjalnych informacji prezydent skłania się do rozwiązania, wedle którego emeryturę można byłoby uzyskać po 40 latach oskładkowanej pracy. To rzeczywiście dla części pracujących oznacza wiek emerytalny niższy niż 67 lat. Ale nie dla wszystkich. Taki właśnie projekt lansował w ostatnich miesiącach prezydentury Bronisław Komorowski, popierały go zaś m.in. PSL, a nawet „Solidarność". Sprzeciwiało się PiS, bo Jarosław Kaczyński nie chce słyszeć o rezygnacji z wieku 65/60.

Paradoksalne jest to, że prezydent Andrzej Duda poddał pod referendum nie pomysł PiS, tylko swego poprzednika Bronisława Komorowskiego.

Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Najważniejsze pytanie dotyczące programu SAFE i bezpieczeństwa Polski
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama