Może słabość Kornela Morawieckiego do PiS musiała się skończyć jego odejściem z Kukiz'15? A może Paweł Kukiz tylko potrzebował pretekstu, aby się pozbyć sędziwego marszałka, z którym współpraca mu się nie układała? Pewne jest jedno. Ubiegłotygodniowe głosowanie nad wyborem nowego sędziego TK było tylko finałem procesu, który zaczął się tuż po wyborach — Kukiz traci kontrolę nad swym klubem. Część kukizowców, zwłaszcza związani z Morawieckim, w głosowaniach niemal zawsze wspierała PiS. Druga część, działacze Ruchu Narodowego, stworzyła w Sejmie własny zespół, co jest pierwszym krokiem do rozstania z Kukizem.
Dlatego, gdy we wspomnianym głosowaniu posłanka Małgorzata Zwiercan zagłosowała za Morawieckiego — i po myśli PiS — ruszyła lawina. Ona została usunięta, Morawiecki odszedł sam, a Kukiz zaczął atakować PiS. Oświadczył, że Kornela Morawieckiego nie było na głosowaniu, bo spiskował w kuluarach ze swym synem, wicepremierem Mateuszem Morawieckim z PiS. — Syn był widziany podczas rozmów z kilkoma z moich posłów, tuż przed głosowaniem — mówił też Kukiz, twierdząc że jego ludzie byli przez wicepremiera namawiani do wsparcia PiS.
Na profilu na Facebooku — który jest ilustracją stanu ducha Kukiza i jego aktualnych poglądów politycznych — coraz częściej pojawiają się krytyczne wpisy dotyczące PiS. Ostatni przykład — krytyka projektu ustawy o mediach narodowych. „Od czasu, kiedy PiS zawłaszczył absolutnie tzw. "publiczne" media żadne telefony od polityków nie są potrzebne bo ci nowi funkcjonariusze mediów "narodowych" sami doskonale wiedzą co i jak mówić ku chwale Jedynie Słusznej Partii” — napisał drwiąco.
W tej sytuacji, PiS wysłał do Kukiza jasny sygnał. We czwartek z zarządu Polskiego Radia został odwołany Marcin Palade, uważany za człowieka Kukiza. Wbrew wpisowi internetowemu Kukiza, PiS sam nie rządzi w mediach publicznych. Oczywiście, zdecydowanie dominuje, ale w ramach nieformalnej koalicji z kukizowcami. Nagłe odwołanie Paladego jest jasnym sygnałem PiS dla Kukiza, że poszedł złą drogą. I zapowiedzią, że za Paladem mogą zostać ścięci także inni jego ludzie, choćby w TVP.
Wszystko wskazuje na to, że kłopoty Kukiza postanowili wykorzystać narodowcy. W Internecie zostało opublikowane potajemnie wykonane nagranie rozmowy z Kukizem, który w wulgarny sposób mówi o niektórych działaczach Ruchu Narodowego. Na taśmie Kukiz sugeruje, że próbuje rozbijać narodowców.
Jeśli wierzyć bliskiemu współpracownikowi Kukiza, posłowi i biznesmenowi Markowi Jakubiakowi, to nagranie zostało wykonane jeszcze przed wyborami i już wówczas szantażysta oferował jego odkupienie. Skoro więc archiwalne nagranie zostaje opublikowane właśnie teraz, znak to niechybny, że u Kukiza następuje przesilenie. Potwierdza to zresztą reakcja narodowców, którzy zażądali przeprosin. — To Pawłowi Kukizowi zależało na tym, by mieć narodowców w swoim komitecie wyborczym, a nie na odwrót – przekonuje lider narodowców Robert Winnicki.
Paweł Kukiz, który szedł do polityki pod hasłami antypartyjnymi, odbiera praktyczną lekcję polityki partyjnej. Z jednej strony dybie na niego PiS, zazdrosny o prawą stronę sceny politycznej. Z drugiej — narodowcy pokazują mu, że potraktowali go cynicznie, biorąc miejsca na listach do Sejmu, tylko po to, by rozwinąć teraz własne sztandary.
Kukiz nie odrobił lekcji z doświadczeń Janusza Palikota ani — w pewnej mierze — Andrzeja Leppera: nie potrafi zapanować na swymi ludźmi i ma kłopot z rozróżnieniem, kto jest jego politycznym sojusznikiem, a kto konkurentem. Choć za wcześnie jest mówić o początku końca Kukiza, to bez wątpienia jest to najpoważniejszy kryzys w tym ugrupowaniu od czasu wyborów.