Widzieli światła drogi startowej, widzieli również pas startowy na wysokości 130 metrów, twierdzą, że dopiero po kilku sekundach podczas podjęcia decyzji o manewrze lądowania usłyszeli dźwięk radiowysokościomierza - miał powiedzieć adwokat pilota Marcin Madej.


Od lutego wciąż jednak trwa postępowanie w sprawie doniesienia dowódcy Sił Powietrznych gen. Lecha Majewskiego o możliwości popełnienia przestępstwa przez naruszenie przepisów wykonywania lotów.


 

To nie było doniesienie przeciwko komuś. Chodziło o sprawdzenie przez upoważnione do tego organy, czy przypadkiem nie zostało złamane prawo – tłumaczy rzecznik prasowy Sił Powietrznych ppłk Rober Kupracz.

Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że decyzja rzecznika dyscyplinarnego 36. specpułku nie będzie miała żadnego wpływu na postępowanie prokuratorskie, gdyż są to dwa zupełnie inne
postępowania.