To powodzie spowodowały opóźnienia na budowie niektórych odcinków dróg, a poprzedni rząd źle oszacował koszty inwestycji -

oświadczył w Sejmie minister infrastruktury. Zdaniem ministra opóźnienia spowodowane przez powodzie wyniosły do 4 miesięcy, ale udało się je ograniczyć. Cezary Grabarczyk podkreślił, że rząd nigdy nie mówił, że nie pojawią się problemy w związku z budową dróg na Euro. Oskarżył też swoich poprzedników z PiS o złe przygotowanie programu budowy dróg i niedoszacowanie jego kosztu. Zaznaczył, że po dokładnym przeliczeniu kosztów, co - jak podkreślił, trwało sporo czasu, okazało się, że wartość programu była wyższa o 100 miliardów, niż sądził poprzedni rząd.



Cezary Grabarczyk nie odkrył Ameryki. My wiedzieliśmy, że to niemożliwe, by tak kompetentny minister mógł coś zawalić. Zapewne oprócz PiS i powodzi, za opóźnienia przy budowie autostrad odpowiadają gnomy, strzygi oraz złe demony. Ile jeszcze czasu potrzeba, by minister Grabarczyk jak prawdziwy mężczyzna wziął odpowiedzialność za to, co robi? Chyba znamy odpowiedź, dlaczego premier wciąż trzyma go w rządzie. Na tle Grabarczyka każdy wyjdzie na fachowca. Kwiaty dla tego pana.